TOP

Wielka Gala Ślubna w Szczecinie – opinia

Z Galą Ślubna w Szczecinie wiąże się pewna anegdota.

Na targi wybrałam się z mamą (42 l.) oraz świadkową (26 l.). Wszyscy chyba brali ją za starszą córkę mojej mamy, bo ja, jako przyszła panna młoda nie wzbudzałam zainteresowania wystawców. Wszystkie ulotki, gazetki dostawały mama ze świadkową, to one były najczęściej zagadywane przez przedstawicieli firm ślubnych. Może rzeczywiście nie wyglądam na przyszłą pannę młodą. (W Berlinie wciąż kupując wino, muszę pokazywać dowód. Od sześciu lat mogę legalnie kupować ten trunek…)

Na targi przyjechałyśmy 30 min po otwarciu, żeby nie trafić na największy tłum. Jak wielkie było nasze zdziwienie, gdy już wtedy ciężko było zaparkować. Nie zrażone ogromną masą ludzką weszłyśmy na teren targów. Prawda jest taka, że jako nie – fanka wesel nie odnajdywałam przyjemności w oglądaniu majonezowo-śmietanowych sukien ślubnych, różowych obrączek dla niej i dla niego, tandetnych zdjęć fotografów czy filmów z wesel, ale wiem, że żałowałabym, gdybym na targi nie pojechała.

Po targach mam ambiwalentne wrażenie, że branża weselna to branża jak każda inna (np. budowlana, medyczna, kosmetyczna). Kolejne firmy powstają próbując sprzedać nam produkty, których nie potrzebujemy. Przedstawiciele próbujący udowodnić mi, że moje wesele będzie beznadzieje, jeśli nie pojawią się na nim fajerwerki za 30 tysięcy lub białe gołębie po 200 zł za sztukę sprawiają, że staję się jeszcze większą przeciwniczką tej imprezy.

Przez całe targi zastanawiałam się jedynie jak z nich najszybciej uciec.

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło foto:

http://www.gayweddinginstitute.com/BookingRetrieve.aspx?ID=62399

http://en.showchina.org/Gallery/Odd/200803/t151795.htm