TOP

TELEPORTACJA Z WAWY I Z POWROTEM

Była chwila milczenia, ale będziemy teraz obie szybko nadrabiać. A nie było nas przez kilka dni na blogu, ponieważ brałyśmy udział w dorocznym Walnym Zgromadzeniu członków Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych.

Co prawda WZ trwało tylko dwa dni, ale odbywało się w Warszawie, a ja będąc z Wrocławia musiałam się kopsnąć w te i we wte, w związku z czym sił i czasu chwilowo zabrakło. Siostra Katarzyna jest warszawskim tambylcem, ale na nadmiar czasu też raczej nie narzekała ;-).

Okay, było fajnie i ciekawie, trochę też podeliberowaliśmy w kuluarach, więc co nieco jeszcze może o tej imprezie napiszemy. Fajnie też było się w końcu we dwie spotkać i porozmawiać – oczekujcie nowych usprawnień na blogu, bo co osobiste spotkanie, to jednak osobiste spotkanie, a nie konferencje skypowe :). Acz – czasu na kameralne czułości też nie było za wiele, więc na skypa się nie obrażamy.

Prowadzenie takiego fajnego, jak nasz (tak wiem, jesteśmy świetne :)!) bloga ślubnego, to jednak jest przedsięwzięcie dość wymagające, ale finalnie satysfakcjonujące. Miło patrzeć, jak nasze wspólne dziecko (jak to pięknie brzmi :)) się rozwija i tylko patrzeć, jak powstanie zaraz 10 kopii (o ile już coś nie powstało, ha!). Trudno, ale to właśnie my jesteśmy wyjątkowe, pierwsze i inspirujące ;-) i jakoś się z tym musimy pogodzić i żyć. Czy wiecie, że dzięki takiemu samouwielbieniu żyje się lżej?

W tym miejscu chciałabym pozdrowić ciocię Jadzię i wujka Edka oraz moją nową torebusię, która jest piękna :). Pozdrawiam też dwie super babki z konkurencyjnej wrocławskiej firmy – Aśkę i Lodzię. Dziewczyny sprawiły, że te kilka godzin na trasie Wrocław – Warszawa i z powrotem, były iście czarowne i szałowe. Nasz rączy rumak przemienił się w wesoły autobus, imprezę karaoke i szalony wiedźmowóz :)

A dzisiejszą notkę sponsorowała literka K jak Katarzyna, którą gorąco pozdrawiam. Bo wszystkie Kaśki to fajne babki :)

PSKS.2

Organizacją ślubów żyję od 2006 roku, prowadząc jedną z pierwszych w Polsce agencji ślubnych 2CYTRYNY. Pomogłam ponad dwustu młodym parom w spełnieniu ich marzeń. Szaleństwa ślubne wyprawialiśmy na łące, w parku, w pałacach, nad jeziorem, nad brzegiem morza, w Polsce i za granicą, w przeróżnych zwyczajnych i mniej zwyczajnych okolicznościach. Tego bloga prowadzę razem już od 2009 roku. To spory kawałek czasu, a jak na internet, to cała era :). W tym czasie odkrywałam też inne obszary realizacji siebie. Na moich szkoleniach i w życiu codziennym zmotywowałam wiele wspaniałych kobiet do tego, aby chciały odszukać w sobie swoje talenty i aby codziennie, z uporem i frajdą kreowały własne życie. I chyba to sprawia mi największą satysfakcję. Działanie i pchanie do działania. I osiąganie, zdobywanie nowych szczytów.