TOP

KOMPROMISY W ZWIĄZKU, PRZY ORGANIZACJI ŚLUBU I W ŻYCIU

Gratuluję. Skoro tu jesteś, to zapewne masz już za sobą moment podjęcia wspólnej decyzji o małżeństwie

Możliwe też, że do świadczyłaś wyjątkowych oświadczyn, lub to Ty jesteś tym rycerzem na białym koniu, który wykupił bilboard w środku miasta z wyznaniem miłości i prośbą o rękę.

Wiadomo, że liczy się to co w środku, ale dobrze przecież wszyscy wiemy, że forma też jest ważna, ponieważ ona ten środek pokazuje. Gdyby nie była ważna, nikt z Was nie przejmowałby się tak bardzo organizacją ślubu i wesela.

Zatem postanowiliście zostać małżeństwem. Mówi się, że małżeństwo to wielki kompromis

Dzisiaj postanowiłam skupić się nie na formie, nie na zaproszeniach, zespole, czy wyborze fotografa, a na Waszych czynach. Chciałabym zacząć właśnie od tego.

Chcę zacząć od kompromisów w życiu i w związku

I chcę powiedzieć, że kompromisy czynią nasze życie małym i smutnym.

Mamy oczywiście różne rodzaje kompromisów. Ja nie mam na myśli kompromisów tego typu, że druga osoba rozrzuca swoje ubrania po mieszkaniu, a my to postanawiamy akceptować. Ani takiego kompromisu, że ktoś nie odkłada butów na miejsce. To są mini kompromisy dnia codziennego i one są ok, a w zasadzie są potrzebne, ponieważ w innym razie prawdopodobnie oszalelibyśmy.

Mówię tutaj o kompromisach wyższego rzędu. Nie takich dotyczących codzienności, ale naszego życia.

Zatem proszę Was teraz, abyście zastanowili się:

1. Czy decydując się na małżeństwo z tym mężczyzną, tą kobietą, kieruję się miłością? Czy to na pewno tylko o miłość chodzi?

Psychologowie twierdzą że nawet 50% małżeństw zawieranych jest z innych powodów niż miłość.

Ludzie liczą na to, że partner/partnerka zapewni im pozycję społeczną, pieniądze, czy też uchroni przed samotnością. Zastanów się proszę i odpowiedz szczerze przed sobą, czy zdecydowałaś/zdecydowałeś się na ten krok, bo u jego podstaw leży wspaniała miłość, czy raczej gdzieś tli się lęk przed tym, że nikt lepszy już się nie trafi?

2. Zapewne przygotowania do ślubu już się rozpoczęły i pierwsze decyzje już podjęliście. Odpowiedz szczerze przed sobą, na ile te decyzje są zgodne z Twoim światopoglądem i pragnieniami? A na ile są podyktowane lękiem przed rodziną i innymi ludźmi? Bo co inni powiedzą? Albo dla świętego spokoju?

Chcesz skromnej ceremonii i przyjęcia, a zgodziłaś/ zgodziłeś się na huczne przyjęcie? Marzyłaś/marzyłeś o obiedzie w stylu greckim, gdzie ludzie cieszą się głównie swoją obecnością i spędzają nad wjeżdżającymi co chwilę przekąskami pół wieczoru, a zgodziłaś się na ekspresowy obiad pt. rosół, kotlet, toast i #hejhoszybkonaparkietniemaczasuitrzebapić? Zgodziłaś/eś się na zaproszenie dodatkowych 50 obcych Ci osób ze względu na rodzinne naciski, mimo trzeszczącego budżetu?

Zapewniam Cię, że te motywy są tak częste, że aż banalne. Czy poradziłaś/poradziłeś sobie z nimi? Spokojnie i bez obrażania się na drugą stronę?

Powyższe pytania to pytania o kompromis ŻYCIOWY

Musicie pamiętać o tym, że przez całe miliony lat istnienia ziemi nie było Was tutaj. Pojawiliście się tylko na króciutką chwilę. Za chwilę Was nie będzie. Bądźcie szczerzy przed sobą i głośno zdecydujcie, jak chcecie przeżywać Wasze życie, a szczególnie tak ważne momenty jak ślub i wesele.

Mówię i piszę o tym wszystkim dlatego, że już po zawarciu związku małżeńskiego trudno jest się wycofywać i odkręcać. Ludzie mają potem tendencję do życia w pretensjach do świata i użalaniu się.

Jeżeli nie jesteście pewni swojej siły w stawianiu granic, w realizacji swojej wizji szczęśliwego życia, to bardzo serdecznie zachęcam Was do podjęcia psychoterapii. Psychoterapeuta pomaga rozwiązywać różne sytuacje życiowe. To nie musi być tak gruby kaliber jak depresja. Psychoterapeuta pomoże Wam podnieść samoocenę, pomoże nauczyć stawiać granice, pomoże rozprawić się z poczuciem winy, żalu, czy obwiniania innych. Pomoże zaakceptować i pokochać siebie.

Jeżeli już jesteś osobą, która przede wszystkim kocha siebie i stara się żyć szczęśliwie, to cudownie. I bardzo gratuluję. Przejrzyj zatem tego bloga i bierz z niego ile się da – chętnie pomogę Ci w przyjemnym przejściu przez proces organizacji ślubu i wesela :)

Organizacją ślubów żyję od 2006 roku, prowadząc jedną z pierwszych w Polsce agencji ślubnych 2CYTRYNY. Pomogłam ponad dwustu młodym parom w spełnieniu ich marzeń. Szaleństwa ślubne wyprawialiśmy na łące, w parku, w pałacach, nad jeziorem, nad brzegiem morza, w Polsce i za granicą, w przeróżnych zwyczajnych i mniej zwyczajnych okolicznościach. Tego bloga prowadzę razem już od 2009 roku. To spory kawałek czasu, a jak na internet, to cała era :). W tym czasie odkrywałam też inne obszary realizacji siebie. Na moich szkoleniach i w życiu codziennym zmotywowałam wiele wspaniałych kobiet do tego, aby chciały odszukać w sobie swoje talenty i aby codziennie, z uporem i frajdą kreowały własne życie. I chyba to sprawia mi największą satysfakcję. Działanie i pchanie do działania. I osiąganie, zdobywanie nowych szczytów.