TOP

KTO POSPRZĄTA PŁATKI RÓŻ?

Popularnym zwyczajem jest sypanie ryżem, płatkami róż lub innym, symbolicznym “czymś” pary młodej wychodzącej z kościoła. Ten bardzo miły i efektownie wyglądający zwyczaj pozostawia jednak po sobie dużo bałaganu. Pojawia się problem: kto to posprząta? Ciężko wyobrazić sobie Pannę Młodą z zakasaną spódnicą zamiatającą ryż sprzed kościoła. Z drugiej strony, czemu ten obowiązek miałby spaść na księdza?

Najlepiej uzgodnić tę kwestię wcześniej. Unikniemy w ten sposób nieporozumień i przykrej sytuacji, kiedy podczas nabożeństwa ksiądz będzie starał się wyperswadować gościom pomysł sypania czymkolwiek. Byłam świadkiem takiej sytuacji, wyszło niemiło i nieelegancko a po fakcie wszystkim, łącznie z samym księdzem i młodą parą, pozostał lekki niesmak.

Zamiast ryżu czy płatków róż można zaopatrzyć gości w buteleczki z płynem do puszczania baniek mydlanych. Wyglądają równie (jeśli nie bardziej!) efektownie i rozwiązują problem sprzątania. Upewnijcie się tylko, czy nie pozostawią śladów w postaci plam na ubraniach. Wiele par rezygnuje z rzucania ryżu nie tylko ze względów praktycznych – nieugotowane ziarenka ryżu mogą być bardzo niebezpieczne dla zdrowia zjadających je ptaków i dzikich zwierząt.

Zupełnie inną kwestią jest “samowolne” rzucanie ryżu, płatków czy confetti przez niektórych gości. Nie ma sposobu, żeby całkowicie nad tym zapanować. Możecie uprzedzić gości rozdając im bańkomaty lub delikatnie zasugerować przeniesienie sypania w inne miejsce, np. przed wejściem do sali weselnej (o ile jej właściciel się zgodzi ;) ).

Źródło foto:

http://www.blissweddingsmarket.com/brideideas/mini-pails-wedding-bubbles.htm

http://chicago-weddingvideo.com/blog/?p=4

http://www.oncewed.com/page/2/?s=chairs

Tiffany! Cartier! Black star! Forst! Gorham! Mów mi o nich wszystko! Mów o nich stale! Gdy dziewczę czasami ma z prawem kłopoty, to nie ma jak diamentów blask! Gdy szef twój do ciebie chce ruszyć w zaloty, niech klejnotem błyśnie, a jak nie, to traci czas! Graj z nim tak gdy hossa trwa, bo gdy przyjdzie bessa, raz dwa, ten bydlak skruszony powróci do żony. Nie ma jak diamentów blask! Słyszałam o związkach, co są platoniczne, lecz lepszy jest diamentów blask! Romanse są trwalsze i bardziej praktycznie, gdy hojny pan milutkiej swej brylancik da! Płynie czas i niszczy nas, a w kościach już łamie ciut, ciut... Na wiek starszej pani najlepszy jest Tiffany! Diamenty!... Diamenty!... Nie imitacje lecz diament! My kochamy ich blask.