TOP

JAK ODCHUDZAŁA SIĘ ‘SIOSTRA’ KIS?

Ponieważ sama w zeszłym roku postanowiłam “trochę się ogarnąć”, a przez te wszystkie lata trochę mi się kilogramów nazbierało, :), mogę podzielić się z Wami moimi doświadczeniami.

Że sport to zdrowie, pod warunkiem że nie uprawiany wyczynowo :), to każdy o tym wie, ale jak przed 40-ką można zacząć uprawiać sport? Nie wspomnę o tym, że czasu nie mam na nic, poza pracą i domem.

I wtedy mnie olśniło, przypomniałam sobie że marzyłam od dziecka o tym, aby zostać tancerką :) Uff – pomyślałam – to dobry znak, udało mi sie wybrać rodzaj sportu :)

Zaczęłam treningi z poziomu “O”,  1-2 razy w tygodniu. I co? I nic. Po pół roku miałam trochę lepszą koordynację ruchową, to fakt, ale i tak nadal wyglądałam jak Fiona w II części Shreka, która wybiega spośród fal do swojego ukochanego Shreka. Kto nie oglądał- proszę natychmiast to zobaczyć! Bo ja musiałam patrzeć na to 2 razy w tygodniu, oglądając się w lustrze na sali treningowej.

Potem były wakacje i nie wiedzieć czemu – przytyłam! W lato? Gdy się prawie nie je?
Nie ukrywam, że przy tak ogromnym ‘wysiłku’, jaki włożyłam w chęć odchudzania się, moje morale spadło do zera.

I chyba jak to zwykle bywa, uratował mnie przypadek. Na jednej z ostatnich lekcji tańca, dowiedziałam się że fajnie jest ‘złapać’ kilka lekcji baletu. Jadąc do domu ciągle się śmiałam, widząc siebie w roli baletnicy, ale co tam! Raz się żyje! Znalazłam lekcje baletu dla dorosłych, (czyli dla 20-tek, a nie pań w średnim wieku), koleżanka nas zapisała i poszłyśmy. To był taki ubaw, że naprawdę nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Serio! Mimo zabawy były to fantastycznie spędzone godziny. P. Kasia znakomita nauczycielka, normalna kobieta, oczywiście oprócz tego że sobie nogami przykrywa uszy, potrafiła wycisnąć z nas siódme poty :). oraz fantastyczne dziewczyny. Parę razy zostałam upomniana, że zamiast ćwiczyć ciągle się śmieje, ale trudno było widząc samą siebie w lustrze być poważnym.

Ballet shoes

Wracając do tematu….

Po 1 miesiącu poprawiła mi się jeszcze bardziej koordynacja ruchowa, umiałam już ustać na jednej nodze, wow, ale jakoś Fiona nie zniknęła.

Aha, zapomniałam napisać w sumie najważniejszą rzecz- kocham jedzenie, kocham jeść smacznie – czyli niezdrowo :) Mój zaprzyjaźniony kucharz powiedział ALBO ZDROWO ALBO SMACZNIE. No to wiadomo co wybieram? SMACZNIE!!!

Byłam pewna, że ćwiczenia baletowe 2 razy w tygodniu stworzą ze mnie boginię :). I może była tam bogini, tylko przykrywała ją taka warstwa tłuszczu że ciężko było cokolwiek dostrzec :)

I znowu przypadek. Siostra zadzwoniła do mnie na plotki i mówi: “a wiesz, że wyczytałam że kobiety tyją średnio ok. 1kg rocznie. W skali 12 miesięcy to bardzo mało. Ale policz sobie ile będziesz ważyć za 10 lat?”  liczyć umiem…a Wy?

Każdego człowieka mobilizuje do działania coś innego. Mnie zmobilizowało właśnie to. Od razu oczami wyobraźni zobaczyłam, że do końca życia nie będę Fioną.  Ja będę Fioną do potęgi 3! Czyli dwa krzesła, aby usiąść? O nie !!!

Dieta, wrrrrrr, jak to słyszę nawet teraz, to mi się słabo robi. Skoro już mam stosować dietę to może najpierw jakieś podstawy, może chociaż poczytam co tam mądrego piszą i mówią na ten temat? I tak, powoli, powoli zaczęłam zbierać materiały z różnych źródeł, łącznie z wizytą u dietetyka.

I w tym miejscu skracając ciekawą opowieść nadmienię, iż w ciągu 4 miesięcy schudłam 7 kg, (dzięki temu nie mam rozstępów moje drogie Panie). To nie sztuka zrzucić tyle w miesiąc. Pokażcie mi po tak szybkiej kuracji swoje ciało? I za kolejny miesiąc wrócą te kilogramy. Wiem to, bo sama tak próbowałam.

Chcę w tym miejscu napisać wyraźnie: to są moje spostrzeżenia i to są elementy diety, które na MNIE podziałały. WY musicie z tym udać się chociaż raz do swojego dietetyka. Przed zmianą sposobu żywienia zrobiłam wszystkie możliwe badania, nawet klatkę piersiową prześwietlałam. Piękna, okazała i zdrowa:)

Więc raz jeszcze napiszę: to, co podaję poniżej, to nie są profesjonalne zalecenia dietetyka, tylko porady Kasi:

  • Wypić wodę 1,5-2l dziennie (wypróbujcie różne wody, bo niestety różnią się od siebie, kupujcie tą która nie wywołuje odruchu wymiotnego)
  • Zrezygnować całkowicie z soków! I napoi gazowanych, w tym z wody gazowanej!
  • W ramach odchudzania powinniście jeść 5 razy dziennie (właśnie dlatego tyłam w lato ;)), tj. śniadanie, przekąska (drugie śniadanie), obiad (jedno danie), podwieczorek I kolacja
  • Całkowita rezygnacja z fast food I chipsow, pizzy (zalegają po 3 miesiące w jelitach)
  • Unikanie słodyczy – ale…. ja czasami małego batonika zjadłam, szczególnie w okresie okresowym, aby uzupełnić żelazo w organizmie :) tak sobie to tłumaczę, w końcu 200 kcal to żadne przestępstwo :)
  • I uwaga…. Z owocami delikatnie. No ja rozumiem, że to zdrowe, witaminki itd, …. ale ile cukrów. To po cholerę rezygnować z soków i słodyczy, gdy się wsuwa jak odkurzacz owoce??? Grejpfruty i jabłka są ok. (więcej: poszperajcie w necie lub porozmawiajcie z dietetykiem)
  • Ryby – tak, ale… łosoś – no nie….. to b. tłusta ryba, przepyszna to fakt, jak mawia mój synek: “łosoś to król ryb”, ale nadal tłusta! (pamiętajmy, co mówił zaprzyjaźniony kucharz? Albo smacznie albo zdrowo :) )
  • Ostatni posiłek zjadam do 20.00

Ciężko uwierzyć, że bez jakiegoś specjalnego menu i katowania się i liczenia kalorii, poszło 7 kg w siną dal, prawda? Suche fakty. Obok wagi pisałam co tygodniowe kilogramy. Teraz te notki wiszą i straszą!!! Czekają na mnie podstępnie, moralnie katując.
Teraz przytyłam……ale to już kompletnie inna historia : )……..

źródło foto:
http://dbamosiebie.com.pl

Lubię ludzi, i chyba ludzie lubią mnie ;) Liczę, że moje porady i uwagi związane z organizacją ślubu przydadzą się Wam, dlatego dzielę się swoim doświadczeniem szczerze i obficie!