TOP

JAK WZIĄC UDZIAŁ W MASÓWCE I ZOSTAĆ KONSULTANTEM:)

Siostry (i Bracia :))

Słuchajcie, muszę to Wam opowiedzieć, bo do dzisiaj nie wierzę :) Stara to jeszcze nie jestem, ale zbyt młoda to też już nie :) Ale usłyszałam kilka dni temu takie ślubne historie, że do dzisiaj nie wierzę! :) W zeszłym tygodniu we Wrocławiu prowadziłam trzydniowe szkolenie dla konsultantów ślubnych. Mieliśmy bardzo sympatyczną, wesołą grupkę (pozdrawiam Was wszystkie, wiem, że nas czytacie :)) A szczególnie pozdrawiam Alę, od której to usłyszałyśmy te ciekawe opowieści :) Jedna z nich poniżej:

Czy słyszeliście o tzw masówkach? O ślubach mówię, tak tak :)

Otóż masówka to była msza, podczas której ślub brało na raz kilka par młodych. Tak, KILKA! I nie dlatego, że bardzo się przyjaźnili, czy mieli inne jakieś szczególnie ważne powody. Nie nie. Po prostu taki był obyczaj :) I takich 5 par ustawiało się ładnie jedna obok drugiej i ksiądz jechał z taśmą: “Katarzyno i Tomku, czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?” A potem: Grzegorzu i Joano, czy…. itd :) Słuchajcie, to amok jakiś!

Anyway, taki właśnie ślub miała Ala i dlatego też usłyszałyśmy tą ciekawą anegdotkę. Dzisiaj do rangi wydarzenia urasta ślub podwójny, kiedy to przyjaciele postanawiają razem zorganizować wesele. Ale te masówki przerastają moje wyobrażenie o tym wszystkim :)

—-

A skoro już poruszyłam temat szkolenia dla konsultantów ślubnych, to muszę tu wspomnieć o swoich początkach. Doskonale pamiętam, jak to było – i pamiętam, że nie było łatwo. Postanowiłam zająć się tym, czym się teraz zajmuję i….. no właśnie, iii??? Co teraz??

Generalnie chaos, działanie po omacku, kręcenie się w kółko. Szkoda gadać. Człowiek ćwiczył różne rozwiązania i testował na sobie, czy dany pomysł działa, czy nie działa. Anyway, to było kilka lat temu. Wtedy byłam tam, teraz jestem tu. I gdybym wtedy wiedziała to, o czym wiem teraz…. – brzmi znajomo? No właśnie.

Niektóre/niektórzy z nas na szczęście szybko dochodzą do takich przemyśleń – że wiedza i możliwość uczenia się na czyimś doświadczeniu są cenne. Zresztą, co ja tu będę reklamować. Jeżeli chcecie zacząć w tej branży i szybko rozwinąć skrzydła, to macie możliwość skorzystania na początku z naszego wsparcia. Ja prowadzę szkolenia we Wrocławiu, a siostra Katarzyna w Warszawie. Każda z nas swój program szkoleniowy przygotowała indywidualnie, są to szkolenia autorskie. Jeżeli jesteście zainteresowani, możecie szukać szczegółów na naszych stronach internetowych www.2cytryny.pl i www.beautifulday.pl.

Organizacją ślubów żyję od 2006 roku, prowadząc jedną z pierwszych w Polsce agencji ślubnych 2CYTRYNY. Pomogłam ponad dwustu młodym parom w spełnieniu ich marzeń. Szaleństwa ślubne wyprawialiśmy na łące, w parku, w pałacach, nad jeziorem, nad brzegiem morza, w Polsce i za granicą, w przeróżnych zwyczajnych i mniej zwyczajnych okolicznościach. Tego bloga prowadzę razem z Kasią już od 2009 roku. To spory kawałek czasu, a jak na internet, to cała era :). W tym czasie odkrywałam też inne obszary realizacji siebie. Na moich szkoleniach i w życiu codziennym zmotywowałam wiele wspaniałych kobiet do tego, aby chciały odszukać w sobie swoje talenty i aby codziennie, z uporem i frajdą kreowały własne życie. I chyba to sprawia mi największą satysfakcję. Działanie i pchanie do działania. I osiąganie, zdobywanie nowych szczytów. A ponieważ wszystko płynie - nasz blog także się zmienia. Zatem już nie tylko o ślubach, ale i o innych rzeczach, które są ważne dla nas każdego dnia.