TOP

CZY POTRZEBNE SĄ POPRAWINY?

Naszym rodzicom i dziadkom ciężko wyobrazić sobie wesele bez poprawin. Kiedyś niedzielne popołudnie zarezerwowane było na spotkanie zmęczonych dniem poprzednim gości, jedzenie „niezjedzonego”, wspólną zabawę. Dziś pary coraz rzadziej organizują dwudniową imprezę.

Dlaczego coraz mniej par organizuje poprawiny?

Wynika to przede wszystkim ze sposobu organizacji imprezy. Dawniej babcie i ciotki już na przysłowiowe 2 tygodnie przed weselem zaczynały piec ciasta, gotować garnki bigosu, zup itp. Jedzenia zostawało pełno i goście musieli się spotkać by zjeść to, co zostało. Dziś wesela organizuje się w restauracjach. Młodzi płacą za każdą porcję, za dzień obsługi. Jedzenia nie zostaje dużo, a organizacja poprawin wiązałaby się z kolejnymi, znacznymi kosztami.

Co zamiast poprawin ?

Młodzi, którzy nie chcą kończyć imprezy na dniu weselnym, organizują wspólne śniadanie dla gości. Zwłaszcza, jeżeli wesele odbywa się w miejscu, w którym większość osób nocuje. Być może rezygnacja z poprawin spowoduje niedosyt u wielu gości, ale chyba lepsze to, niż przesyt, który pewnie wszyscy odczuli patrząc w niedziele na „dogorywających” na sali weselników.

Raz zdarzyło się, że poprawiny wg mnie były bardziej “ogniste” i udane niż samo wesele i gdyby tylko była taka możliwość, to goście bawiliby się do rana (Agnieszka i Rafał, pozdrawiam :)! pozdrawiam też połamany parkiet ;)). Jednak dla mnie to tylko wyjątek potwierdzający regułę, że poprawiny to niepotrzebne wymęczanie siebie i gości.

A co Wy sądzicie o organizacji poprawin?

PS. Pozdrawiam stęsknionych fanów, którzy tak cierpliwie czekali na mnie :) Cierpliwość została wynagrodzona, wysyłam Wam całusa! ;-*

Organizacją ślubów żyję od 2006 roku, prowadząc jedną z pierwszych w Polsce agencji ślubnych 2CYTRYNY. Pomogłam ponad dwustu młodym parom w spełnieniu ich marzeń. Szaleństwa ślubne wyprawialiśmy na łące, w parku, w pałacach, nad jeziorem, nad brzegiem morza, w Polsce i za granicą, w przeróżnych zwyczajnych i mniej zwyczajnych okolicznościach. Tego bloga prowadzę razem z Kasią już od 2009 roku. To spory kawałek czasu, a jak na internet, to cała era :). W tym czasie odkrywałam też inne obszary realizacji siebie. Na moich szkoleniach i w życiu codziennym zmotywowałam wiele wspaniałych kobiet do tego, aby chciały odszukać w sobie swoje talenty i aby codziennie, z uporem i frajdą kreowały własne życie. I chyba to sprawia mi największą satysfakcję. Działanie i pchanie do działania. I osiąganie, zdobywanie nowych szczytów. A ponieważ wszystko płynie - nasz blog także się zmienia. Zatem już nie tylko o ślubach, ale i o innych rzeczach, które są ważne dla nas każdego dnia.