Wesele w stylu gali rozdania Oskarów
Wesele z tematem przewodnim, stylizowane, to naprawdę super opcja. Już samo wydarzenie, jakim jest ślub i wesele wyzwala nas z szarej codzienności, Pary Młode ubierają przepiękne stroje, a także goście starają się wyglądać rewelacyjnie i inaczej niż zazwyczaj.
Skoro już trafia się taka okazja, to czemu nie iść krok dalej i trochę nie zaszaleć z wyglądem własnym, z dekoracjami oraz wszelkimi innymi elementami na ślubie i weselu?
Dziś krótko opiszę jeden z ostatnio zrealizowanych pomysłów, który był naprawdę dopracowany w szczegółach. Pomysł w ogóle wyszedł na jednym ze spotkań – z klientami i Dj. I to nasz nieoceniony Dj zarzucił ten temat (Marku, pozdrowienia :)) – zróbmy wesele w stylu gali rozdania Oskarów!
Oh yeah – to było to! :) A więc mieliśmy: czerwony dywan i barierki z czerwonymi sznurami, oficjalne anonsowanie gości na salę (każda para była wyczytywana i pośród oklasków wchodziła na salę po czerwonym dywanie), kelnerzy w melonikach a la Charlie Chaplin roznosili szampana (nie dali się już niestety namówić na wąsy i brwi Chaplina :)), bajeczne bańki mydlane, motyw muzyczny z Dynastii podczas wchodzenia gości na salę, muzyka z Mission Impossible podczas wejścia Pary Młodej, w czasie obiadu trio smyczkowe grające m.in. największe filmowe hity (a także sporo znanej muzyki popularnej), układy taneczne do muzyki filmowej wykonane przez Młodą Parę i ich przyjaciół (ćwiczone wcześniej sumiennie przez 2 miesiące przez wszystkie 18 osób!), rozdanie Oskarów.
Ponadto – specjalnie zaprojektowane tematycznie tablice z planem stołów, rozmieszczeniem gości w pokojach i planem wesela , winietki, numery stołów, księga gości, czy śpiewniki. Do tego zabawy w stylu filmowym (np. casting), porwanie tortu i wiele innych. Można by tym wszystkim obdzielić ze dwa wesela :).
Update – właśnie musiałam pogonić małego gnoma z sąsiedztwa, który wygryzał nam dziurę w płocie. I mówiąc gnom, mam na myśli dzieciątko, a nie psa lub dzika poszukującego kartofli. Przepraszam dzieciate dziewczyny, ale ja nie jestem w stanie rozczulić się nad takim małym szkodnikiem ;-).
Anyway, wracając do tematu: najważniejsze jednak, że goście i Para Młoda czuli i bawili się wspaniale – a o to przecież w tym wszystkim chodzi!














Jeden Komentarz
Z nami od: 31 lipca 2009r.
Wszystkich komentarzy: 10
Jolu, ty genialistko:) fajne…fajne…