Kojarzy się z bukietami z czasów PRL, kiedy obowiązkowo była dodawana do każdej wiązanki. Dziś wraca do łask i to wcale nie na fali mody na vintage. Gipsówka ma swoją nową odsłonę. Jest singielką i tylko na sobie skupia całą uwagę!
Te drobniutkie białe kwiatki, kiedyś traktowane jako chwast na polu, mogą stanowić uroczy ślubny bukiet pasujący do każdej sukni ślubnej. Wszystko zależy od koloru wstążki, jaką przewiążemy łodyżkę. Gipsówka może w tym wypadku występować sama, albo w towarzystwie dowolnych kwiatów. To one są dodatkiem do całego bukietu!
Gipsówka ma jeszcze jedną zaletę – jest tania, można ją kupić na każdej kwiatowej giełdzie i doskonale sprawdzi się w ślubnych dekoracjach. Włożona do słoika, albo zapleciona w wianuszek. W każdym wydaniu kojarzyć się będzie ze ślubną bielą!
Artykuł pobrano z serwisu Ślubclik
Źródło foto:
http://www.heathersglen.com/blog/2011/03/babys-breath-bridal-bouquets/
http://www.ourweddingplus.com/blog/category/wedding-ideas/
http://boards.weddingbee.com
http://matrimonialmeg.blogspot.com/2011/02/bargain-blooms.html
http://prepperoni.blogspot.com/2009/11/runway-to-real-way-wedding-edition.html
http://firstcomeflowers.typepad.com/blog/flower-care/
http://www.intimateweddings.com/blog/category/wedding-trends/page/2/

















Jeden Komentarz
Piękna, wdzięczna, urocza. My o gipsóweczce też kiedyś pisaliśmy na blogu http://blog.slubnapracownia.pl/?p=1001. A w zeszłym roku zrealizowaliśmy piękny ślub, podczas którego kościół tonął w puchatych, gipsowych kompozycjach :)