Ślub Emilii i Mariusza Czerkawskich
Dzisiaj powracamy do cyklu „Co to był za ślub” i na tapetę bierzemy ślub Państwa Czerkawskich – Emilii i Mariusza. Zabieram się do tego naprawdę rychło w czas, mój refleks jest zaprawdę godzien podziwu, haha :) A to dlatego, że miałam przyjemność rozmawiać z nimi już prawie miesiąc temu i usłyszeć od nich kilka ciekawostek na temat ich ślubu. I ja wredna normalnie jeszcze o tym Wam nie napisałam. Tak, wiem, jestem fajna, urocza i dobra.
Dobra moje drogie, no to nadrabiamy (i moi drodzy też, bo wiem, że trochę panów też nas czyta, acz są mało widoczni w komentarzach. Czy Panowie mnie słyszą?).
Trochę ciężko idzie mi dzisiaj pisanie – grypa mnie niestety nie ominęła, acz mam nadzieję, że to nie jest TA odmiana ;)
To lecimy:
Ślub Emilii z domu Raszyńskiej i Mariusza Czerkawskiego odbył się 1 września 2007r (bardzo urocza data :)) w kościele św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Na uroczystość tłumnie przybyli zaproszeni goście, a relację ze ślubu możecie obejrzeć tutaj:
Panna młoda ubrana była w przepiękną suknię o linii syreny, wykonaną z jedwabiu i tiuli, którą specjalnie dla niej zaprojektował Dawid Wolański. Pan Młody wystąpił w granatowym garniturze.
Emilia to wicemiss Polonia z 1999 roku i to naprawdę widać, była naprawdę przepiękną Panną Młodą (zresztą swą urodą promienieje i dziś :))
Para spóźniła się na swój ślub jedyne 20 minut, co potem wypomniał im ksiądz prowadzący mszę, odsyłając Mariusza do ławki karnej ;) Obrączki uroczyście podało dwoje dzieci. Przed parą wychodzącą z kościoła sypała płatki mała druhenka, a przed kościołem na Parę czekał szpaler hokeistów, którzy utworzyli z kijów hokejowych bramę, przez którą przeszli Młodzi. Urocze i widowiskowe, prawda? :) Potem, na znak swojej miłości, Emilia i Mariusz wypuścili dwa białe gołębie.
Para poznała się w 2002 roku na imprezie urodzinowej przyjaciela Mariusza. Emilia była tam wtedy w charakterze hostessy i wpadła w oko przystojnemu hokeiście. Wyobraźcie sobie, że nie chciała mu podać swojego numeru telefonu (twarda sztuka :)), ale ostatecznie zgodziła się, jednak musiał ten numer zapamiętać, a nie zapisać. Zapamiętał, zadzwonił następnego dnia i dalej się potoczyło :)
A czego dowiedziałam się off the record? Np. tego, że popełnili błąd, nie wynajmując konsultantki ślubnej, haha ;-). Na pewno mieliby mniej stresów, ale z tego co usłyszałam, z organizacją swojego ślubu i wesela i tak poradzili sobie znakomicie :).
Wiem też, skąd to spóźnienie: otóż Emilia wymyśliła, że do ślubu pójdzie z pojedynczą gałązką białego storczyka, a takie same kwiaty będzie miała we włosach. Więc rano fryzjer Emilię uczesał i wpiął kwiaty. A potem dojechał zamówiony wcześniej w kwiaciarni storczyk – niestety nie taki, jaki miał być! Była to inna odmiana, o innej barwie. No to klops, zaczęły się poszukiwania właściwego storczyka – na szczęście udało się, jednak w efekcie Para Młoda przybyła do kościoła spóźniona.
Foty AKPA ze strony http://kobieta.wp.pl/
Swoje wesele organizowali w hotelu Marriott w Warszawie, a za przygotowania zabrali się na dwa miesiące przed zaplanowanym ślubem. Naprawdę rychło w czas, nie zazdroszczę stresu ;-). Ale wiem, że można – im pomógł bardzo w przygotowaniach hotel Marriott. Dodając jeszcze prywatną dygresję, swój ślub i wesele również przygotowałam w dwa miesiące – ale mój przypadek to co innego, ja to robię na co dzień :).
Mariusz i Emilia to naprawdę przemili i sympatyczni ludzie, życzymy im wszystkiego najlepszego i niekończącego się miesiąca miodowego :)
A poniżej kilka screenów z Pytania na Śniadanie, gdzie Emilia i Mariusz opowiadali o swoim ślubie, a ja i Agata radziłyśmy, jak poradzić sobie z przedślubnym stresem i uniknąć wpadek :)















