Panel użytkownika

Horoskop małżeństwa

Horoskop małżeństwa

oryginalna nie jestem – tytuł zaczerpnęłam z ostatniego Wprost (nr 20/2010),  bo właśnie ten artykuł chciałam Wam nieco przybliżyć.

Uwaga, uwaga (pozor, pozor), podaję optymalną ilość wiosen, gwarantującą największe prawdopodobieństwo zawarcia udanego małżeństwa. Otóż: należy mieć co najmniej 22 lata, ale nie więcej niż 25 lat. Tak to właśnie wyliczyli naukowcy w Centers for Disease Control and Prevention (brzmi groźnie) z – a jakże by inaczej – Hameryki.

Jeżeli macie to szczęście, że jesteście jeszcze tak młodzi, to nie zwlekajcie i bierzcie się za organizację wesela. Bo wtedy macie 7 na 10 szans na to, że przeżyjecie w harmonii co najmniej 10 lat. Bo już na przykład 30-latki mają trzykrotnie mniejsze szanse na trwałe pożycie małżeńskie, niż 20latki. Czyli źle zrobiłam. Naoglądałam się głupich filmów z wyzwolonymi dziewicami, które decydują się na małżeństwo dopiero osculując w okół 30tki i masz babo placek. Ale jeszcze nie jest źle, bo różnica wieku między mną a moim partnerem jest mniejsza niż 9 lat, czyli zbyt szybko się nasze małżeństwo nie rozpadnie.

Jest tylko jeden problem. Na zdjęciach z dzieciństwa nie uśmiecham się głupioradośnie na każdej fotce, co naukowcy interpretują na niekorzyść szczęścia w związku. Twierdzą, że osoby ze smutnym obliczem w dzieciństwie trzykrotnie częściej mają małżeńskie problemy. Teraz to bym musiała usiąść nad zdjęciami z dzieciństwa i obliczyć odsetek zdjęć na których objawiam się z naburmuszoną miną i będę miała wzór, dzięki któremu dowiem się, ile wspólnych lat (lub może już tylko dni lub miesięcy!) zostało nam z moim szanownym małżem.

Jest jednak nadzieja. Amerykańscy naukowcy udowodnili również, że mężczyźni chcący zagwarantować sobie szczęście w małżeństwie powinni mieć żony z wyższym od swojego ilorazem inteligencji. Wtedy będą szczęśliwi. No tak, tylko nie piszą, czy te żony również będą szczęśliwe?… ok, to zaburzyło mój tok argumentowania….

Czyli co, porzućcie nadzieję, którzy tu wchodzicie? Nie, nie – ponieważ amerykańscy naukowcy udowodnili, że wśród par małżeńskich jest dwa razy więcej szczęśliwych par niż wśród par niesformalizowanych. Czyli co? Do ślubu marsz, ale najpierw marsz mi tu wybrać konsultanta! :)

ps. A tak w ogóle to witajcie w naszej bajce, słoń zagra na fujarce (czy to jest propagowanie treści demoralizujących?) – dawno mnie tu nie było, gdyż mnie przywaliło (pracą). Oczywiście proszę o rozgrzeszenie i obiecuję poprawę, ale kto wie, czy kolejna spowiedź w niedługim czasie nie będzie znów konieczna… :)

SPODOBAŁO SIĘ? PODZIEL SIĘ ZE ZNAJOMYMI! :)
avatar

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


Czekamy na Twój komentarz

Dodaj swój komentarz poniżej, lub dołącz trackback z własnej strony. Możesz również subskrybować odpowiedzi w komentarzach poprzez RSS.

WSPÓŁPRACUJEMY