Super wpadka ślubna
Przeglądając statystyki bloga zauważyłam, że dużą popularnością cieszy się notka o ślubnych wpadkach. Temat ten jest naprawdę niewyczerpanym źródłem anegdot, a ja Wam opowiem dzisiaj właśnie jedną z nich. Mam nadzieję, że Anna-dziewanna się nie obrazi, zresztą tylko ona i kilka wtajemniczonych osób będzie wiedziało, że właśnie o niej mowa :)
Otóż moja urocza koleżanka wiele lat temu miała sobie swój ślub. Ania oprócz tego że jest fajna, jest również zakręcona :) A ponieważ nie było wtedy jeszcze we Wrocławiu konsultantów ślubnych, nie mogła niestety złożyć swojego zakręcenia w dobre ręce :) Tak więc radziła sobie sama. Suknia Anny była całkiem prosta, skromna i zwiewna. Więc Anna ubiera się na swój ślub, idzie sobie na ten ślub, bawi się na weselu, robią jej (i jej mężowi oczywiście też – pozdrawiamy :)) dużo zdjęć. Po czym po weselu Ania ogląda sobie te zdjęcia i zauważa że…. przez całą imprezę miała suknię założoną tył na przód!
Haha, naprawdę ja nie wiem jak to jest możliwe, ale biorąc pod uwagę, że to Anna-czarodziejka, to (jak mówią słowa pewnej piosenki) wszystko się może zdarzyć :)
Lalalala – Anno droga, pozdrowienia i buzi w czółko. I pozdrowienia dla nowej kici i starego męża :)
Dżolanta.







