DOBRA WIZJA TO PODSTAWA. PRZED ŚLUBEM I W ŻYCIU TEŻ

DOBRA WIZJA TO PODSTAWA. PRZED ŚLUBEM I W ŻYCIU TEŻ

Jest i pierścionek, jest i zdjęcie na fejsuniu, czyli pierwszy amok opadł.

Teraz czas naprawdę pomyśleć nad tym, co zrobić, aby ogarnąć projekt, na który właśnie oboje się zdecydowaliście: projekt ślub. Co zrobić najpierw? Nie, nie jest to kupno sukni ślubnej, choć i takie rzeczy widziałam :).

Niektórzy to mają szczęście – nie dość, że rodzą się ze zmysłem organizacyjnym, obrabiając piętnaście tematów na raz, to do tego mają jeszcze genialny talent kreacji – sypią wizjami plastyczniejszymi niż gumoleum, jak z rękawa.

Jednak w 90% przypadków przejście przez projekt ślub będzie brnięciem. Różnymi ślepymi zaułkami, chociaż i piękne trasy widokowe też się zdarzą. Tempo też nie będzie powalające. A chaos będzie rósł niczym hałda opon: podstępnie i niepostrzeżenie, aż wypiętrzy się niczym Giewont. Wiem co mówię, jeżdżąc po Polsce mijam takie hałdy przydrożne. Rosną, jakby im ktoś nawóz podsypywał.

gora-opon

Co prawda z takich opon można sobie nawet kolumienkę wybudować,

dom-z-opon

ale biorąc pod uwagę, że w tym wpisie zużyte opony symbolizują chaos, to ja bym na tym domu raczej nie stawiała. No.

Która z Was, nudząc się na ślubach przyjaciółek nie marzyła o tym, żeby wreszcie ogarnąć ten temat tak, żeby wszyscy zbierali szczęki z podłogi? Teraz okazja jest idealna, w końcu to Twój własny ślub. Teraz im pokażesz, jak się robi wesela ;).

Okay, moje drogie, najpierw jednak warto wziąć w dłonie kartkę i długopis, lub laptop/tablet i naszkicować wstępne ramy, które potem wypełnicie dokładnym harmonogramem. A potem to już z górki, wystarczy zakasać rękawy i odhaczać kolejne punkty. Czemu szkicować lub pisać? Bo tylko tak wyciągniesz z siebie to, co Ci siedzi głęboko. I tylko tak będziesz miała szansę coś z tym dalej zrobić.

1. WZROK

Zamykasz oczy i widzisz… chatę w górach, zioła na stołach, lampiony pod sklepieniem? A może ceglane ściany, duże okna, białe kwiaty, świece i dekoracje? Nie? To może park, łąkę, trawę? Albo jeszcze inaczej – zaspy śniegu i ogień w kominku? Większość ludzi to wzrokowcy, więc skoro widzisz takie obrazy a nie inne, to powinnaś za nimi podążyć. Zapisz sobie, co widzisz.

2. SŁUCH

Wyobraź sobie mile spędzany czas z przyjaciółmi, rodziną. Jest naprawdę fajnie, ktoś opowiada ciekawą historię, a ktoś inny wczorajszego suchara. Nieważne, jest przyjemnie. Co słyszysz? Przy czym rozmawiacie? Czy to jakaś nastrojowa muzyka? A może szum morza, lasu, cykanie świerszczy? A przy jakich dźwiękach stajesz się zwierzęciem imprezowym? Zapisz.

3. WĘCH

Węch to w mojej branży rzecz nadzwyczaj przydatna. Szczególnie taki węch intuicyjny. Warto zawczasu wyczuć, gdzie coś śmierdzi. Czy źle przyrządzony śledź, czy też niezbyt pomocny menadżer, a może tłum ludzi, który depcze po Twoim trenie? Wtedy wiadomo, gdzie się nie pchać, czego nie jeść i ilu ludzi nie zapraszać.

Jednak węch to również miłe doznania. Lubisz zapach świeżo skoszonej trawy? Siana? A może piwonii?

4.SMAK

Ulubione smaki dzieciństwa. Wymieniaj. Wata cukrowa? A może pieczone w ognisku ziemniaki? Gumy Mamby? Racuchy? Ryż z jabłkami?

5. DOTYK

Ze swojej pierwszej komunii pamiętam głównie, że gryzła mnie sukienka. Cała z koronek. Piękna była z pewnością, skoro ją wybrałam, ale w tym naprawdę nie dało się chodzić! Ledwo wróciliśmy z kościoła, zrzuciłam kiecę. A kiedy próbowano na mnie wpływać, no bo przecież jak to tak, jeszcze impreza jest, a główna aktorka nie może tak w sztruksach siedzieć, to zagroziłam zakończeniem imprezy i jeszcze przypomniałam rezolutnie zgromadzonym, że ksiądz na kazaniu mówił, by na przyjęciach komunijnych nie pić alkoholu bo to grzech. Wszyscy spojrzeli z ukosa na butelki stojące na stole, potem na mnie i odpuścili.

Zatem pomyśl proszę, co Cię gryzie, a co nie (dosłownie i w przenośni). Co cię dotyka, co lubisz dotykać, a czego nie.

Ale po co to? Te zmysły?

Wszystko, o czym wyżej pisałam, składa się na Twój kontakt z samą sobą. Ze swoimi zmysłami i prawdziwymi pragnieniami, a nie tymi imputowanymi z zewnątrz. Tylko słuchając swojego ciała, poprzez wszystkie zmysły, możesz zrozumieć co w Tobie siedzi.

Szukaj kontaktu ze sobą, aby odkryć Twoją prawdziwą WIZJĘ tego, co ma nadejść. Wizja jest potrzebna, żeby w ogóle wiedzieć CO planować. Przecież ta cała piękna historia, która jest przed Wami nie może pozostać dziełem przypadku, nie możecie pozwolić, żeby wszystko było jakieś takie, bo tak wyszło, no bo sala była blisko, a suknia była akurat przeceniona.

Pamiętasz co zapisałaś?

Np. chata w górach, zioła na stole, lampiony i świece. Znajdziesz takie miejsce, a jeśli się okaże, że nie ma takiego w twojej okolicy, to bierz najbliższych pod pachę i wypraw przyjęcie 300 km od domu. To naprawdę jest możliwe. A jeżeli Dj dziwi się, że ma przygotować do obiadu playlistę ze świerszczami i szumem lasu, to lepiej niech przestanie się dziwić, bo nie pozbiera się przez całą imprezę. Uwielbiasz zapach świeżego siana? To wnieś je do środka – nikt nie zabroni Ci przecież zrobić z niego siedzisk, czy stolików kawowych w strefie chill-out. Jeżeli chodzi za Tobą odurzająca woń piwonii i wiesz, że to jest to, to niech stanie się ona elementem wiodącym w bukietach na stołach i w Twoim bukiecie. A gościom podaruj swój smak dzieciństwa – stoisko z watą cukrową, albo ustaw przy nakryciach gumy Mamby. I pamiętaj, jeżeli wbijesz się w koronki albo zbyt ciasny gorset, możesz nie mieć możliwości zrzucenia sukni zaraz po ceremonii :)

Te same zasady mają zastosowanie w całym życiu. Musisz mieć WIZJĘ, o co Ci w nim chodzi. Prawie nikt jej nie ma, wielka szkoda. Potem ludzie chodzą w tych gryzących koronkach, zbyt ciasnych gorsetach i wąchają to, czego tak naprawdę wąchać nie chcą.

Ale jeżeli już ją masz, to potem możesz pisać nawet plan na lata, jak tę ekscytującą wizję zrealizować. Nie od razu Rzym zbudowano, itd. Działaj, dasz radę :)

PS. Po zbudowaniu wizji przyda się plan. Pomożemy Ci go ułożyć tutaj. :)

PS2. Dziewczyny, wszystkiego najlepszego dla nas z okazji naszego święta! Tym bardziej słuchajcie swoich zmysłów, zróbcie sobie ten prezent!

Komentarze

Tagged , , , .

Organizacją ślubów żyję od 2006 roku, prowadząc jedną z pierwszych w Polsce agencji ślubnych 2CYTRYNY. Pomogłam ponad dwustu młodym parom w spełnieniu ich marzeń. Szaleństwa ślubne wyprawialiśmy na łące, w parku, w pałacach, nad jeziorem, nad brzegiem morza, w Polsce i za granicą, w przeróżnych zwyczajnych i mniej zwyczajnych okolicznościach. Tego bloga prowadzę razem z Kasią już od 2009 roku. To spory kawałek czasu, a jak na internet, to cała era :). W tym czasie odkrywałam też inne obszary realizacji siebie. Na moich szkoleniach i w życiu codziennym zmotywowałam wiele wspaniałych kobiet do tego, aby chciały odszukać w sobie swoje talenty i aby codziennie, z uporem i frajdą kreowały własne życie. I chyba to sprawia mi największą satysfakcję. Działanie i pchanie do działania. I osiąganie, zdobywanie nowych szczytów. A ponieważ wszystko płynie - nasz blog także się zmienia. Zatem już nie tylko o ślubach, ale i o innych rzeczach, które są ważne dla nas każdego dnia.
  • karola

    gdyby tylko ta wizja tak często się nie zmieniala ; p

  • asiek.beryczynska

    Super tekst! To nasze święto więc ma być tak jak chcemy – nie musi być idealnie ale ma być po naszemu :) ja dlatego wszystko zapisuję na http://www.weselinka.pl/ bo inaczej bym pozapominała o swoich pomysłach na wesele :)

  • Ręcznie robione i dostosowywane do wymagań klienta zaproszenia ślubne.
    Zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą na stronie http://www.karteczkiodserca.pl ;)

  • Świetny pomysł na planowanie wesela i nie tylko. Tak sobie myślę, że w podobny sposób można podejść do ustalenia wymarzonego domu. :)