ŚLUBNE TARGI W LONDYNIE – CONDE NAST – NASZA RELACJA

ŚLUBNE TARGI W LONDYNIE – CONDE NAST – NASZA RELACJA

Minął już tydzień od naszego powrotu z londyńskich targów ślubnych, jednak pierwsza relacja dopiero teraz. Dopadły nas grypy i różne przygody (a jakże by inaczej :), zatem pierwszy artykuł idzie dopiero dzisiaj.

Ta relacja jest moim subiektywnym spojrzeniem na temat, mam nadzieję, że KIS napisze swoją wersję oraz wstawi swoje fotki, które namiętnie pstrykała swoim ukochanym najnowszym gadżetem :)

To może zacznę od początku :) Na targach pojawiłyśmy się dzięki zaproszeniu największego wydawnictwa Conde Nast, które było ich organizatorem, a w wyjeździe wsparł nas nieoceniony Ryanair. Dziękujemy, jesteśmy zaszczycone takim wyróżnieniem!

Miejsce było przepiękne i oddające atmosferę ślubnych przygotowań – BUSINESS DESIGN CENTRE w Londynie. Nie sposób opisać wszystkiego, co się tam działo, co widziałyśmy, kogo spotkałyśmy i z kim rozmawiałyśmy, ale spróbujemy ująć najciekawsze dla Was rzeczy w kilku częściach. Dzisiaj przekrojowy rzut na targi wraz ze zdjęciami.

 

 

Mimo trzech godzin snu, dałyśmy radę o własnych siłach dotrzeć na miejsce i spędzić na targach kilka intensywnych godzin :) – zaczepiając wszystkich (głównie Kasia :)), fotografując wszystko (obie) i robiąc wywiady.

Na wejściu powitały nad dwa wielkie, kwiatowe pawie. To takie moje „artystyczne ujęcie”, haha, bo bardzo spodobała mi się stylizacja panny młodej na zdjęciu :) Tak więc wprost z plaży wbiegają na kwiatowego pawia :). (zwróćcie uwagę na te sandały!)

londyn-relacja-_5

 

Miłość jest wszędzie i to się czuło, bo atmosfera była wspaniała, a jakby ktoś nie pamiętał, po co bierze się ślub, to odpowiednie napisy o tym przypominały :)

 

Trochę się pokręciłyśmy dokoła, żeby złapać flow i przystąpiłyśmy do akcji! :)

Zacznę od mojego konika, czyli nakryć głowy!

Kiedyś miałam na tym punkcie fioła, ale dalej trzęsą mi się ręce, kiedy widzę takie cuda i muszę je przymierzać!

W tym sezonie rządzą przepiękne ozdoby na głowę – wykonane z pereł, kamieni, koronek, ale także z kwiatów! Te wianki mogłabym nosić codziennie, gdyby tylko przez to nie posądzono mnie o ześwirowanie. Kasia stwierdziła, że one kompletnie nie pasują do mojego stylu, ale śmiem twierdzić, że się nie zgadzam. Jak ktoś jest piękny, to może założyć wianek nawet do dresu ;)!

Kasia też przymierzała różne śliczności. Nawet wzięło ją na wspomnienia i przymierzyła welon ;) Chyba się wzruszyła, bo zaczęła się nerwowo śmiać ;)

 

Widać, że styl romantyczno-rustykalny jest na topie i bardzo mi się to podoba!

londyn-relacja-_46a

londyn-relacja-_48a

 

A tu proszę, ja w obiektywie Kasi :)

17targi.londyn-576x1024

 

PAPETERIA I ZAPROSZENIA ŚLUBNE

Gołębie i obrączki to już na całe szczęście relikt przeszłości. Dominują wzory proste, romantyczne także, ale stonowane, do tego nieco projektów eleganckich, ale nade wszystko wzory nowoczesno-romantyczne z nutką hipsterki i alternatywy. Ja najbardziej lubię te TYPOGRAFICZNE. Tylko fonty, kolory i już!

SŁODKOŚCI

Rządzą muffiny (także i u nas, w Polsce), a torty – maksymalnie indywidualizowane, dopasowane do stylu i tematu wesela. Jeżeli wesele w stylu „las i natura”, to tort przypomina pień drzewa. Jeżeli rządzi angielski ogród, to na torcie wiją się paprocie, bluszcze i ogrodowe kwiaty.

DEKORACJE

Największym trendem jest styl rustykalno-eko oraz ogród angielski w jednym. Ja bym go nazwała RETRO-NATURAL. 

To jest to, co uwielbiam! Takie dekoracje wyglądają wspaniale zarówno w wersji na bogato, jak i przy skromnym ślubie – a może nawet właśnie szczególnie wtedy! Mech, pnącza, naturalne materiały, lekkość, naturalność. Zobaczcie! Czasami miałam wrażenie, że jestem w dżungli, lub w dzikim ogrodzie, ale zawsze, niezmiennie, bardzo mi się podobało :)

 

Królujący obecnie w Polsce styl GLAMOUR męczy mnie niepomiernie i oczy mnie bolą, kiedy widzę takie dekoracje, ale i tu pojawiło się kilku przedstawicieli tego stylu. Dla każdego coś miłego, niektórzy wolą tak. Tutaj akurat wielkie wrażenie zrobiły na mnie kwiatowe ściany – wielkie powierzchnie zapełnione żywymi kwiatami!

Bardzo lubię alternatywne i nowoczesne podejście do stylizacji wesela. Uwielbiam motyw wielkich, podświetlonych liter, podświetlanych tablic, czy nawet pomysłowo wykorzystanych, odkrytych na nowo balonów! Zwróćcie uwagę, że i Kasi bardzo się to podoba, o czym szczególnie świadczy ostatnie zdjęcie ;)

Świecące litery naprawdę robią wrażenie!

londyn-relacja-_101a

 

SUKNIE ŚLUBNE

Ten temat zaprezentuję w osobnym wpisie, wraz z relacją z pokazu najnowszych kolekcji sukien ślubnych. Teraz jednak szybko zasygnalizuję trend: nie widziałam nigdzie wzorów pod tytułem rozłożysty dół i gorset na górze. Gorsetów w zasadzie prawie w ogóle nie widziałam, są w odwrocie – i całe szczęście. Naturalizm, romantyzm, eko wdarły się i tutaj. Do tego mocny akcent w postaci powrotu lat 20tych – widziałam u kilku projektantów (możecie zobaczyć i mnie poniżej w cudownym czepcu z welonem – jednak stworzonym raczej do innego kształtu twarzy, niż mój ;)).

 

FOTOGRAFIA ŚLUBNA

Co tu dużo mówić – liczy się własny styl, świeżość, natura, żadnego pozowania. Chwile się łapie i celebruje, a potem na łonie natury (bez ganiania się z koronkową parasolką w okół drzewa i odgrywania scen!) radosna foto-sesja.

Chociaż dobra poza nie jest zła!

londyn-relacja-_92

 

Lubię motyw fotobudek – tutaj w wersji rozbudowanej – przeróżne gadżety do wyboru!

londyn-relacja-_13 londyn-relacja-_14

 

A CO POZA TYM?

Było wiele tematycznych wykładów i warsztatów – więcej będzie o tym w naszych materiałach wideo, które wkrótce. Ja oczywiście pędem leciałam na wykłady o winach :)

londyn-relacja-_94 londyn-relacja-_95

 

Szarmancki Frank Sinatra zadedykował nam nawet specjalną piosenkę :)

londyn-relacja-_114

 

Tyle biegania, tyle rozmawiania, że Kasia stwierdziła, że utnie sobie krótką drzemkę. Wiecie, już wiek nie ten ;). No ale w tych warunkach zbyt długo sobie nie podrzemała…

londyn-relacja-_77a

 

Już wkrótce kolejne relacje z targów, obserwujcie nas!

 

Tagged , , , , , , , , , , , .

Organizacją ślubów żyję od 2006 roku, prowadząc jedną z pierwszych w Polsce agencji ślubnych 2CYTRYNY. Pomogłam ponad dwustu młodym parom w spełnieniu ich marzeń. Szaleństwa ślubne wyprawialiśmy na łące, w parku, w pałacach, nad jeziorem, nad brzegiem morza, w Polsce i za granicą, w przeróżnych zwyczajnych i mniej zwyczajnych okolicznościach. Tego bloga prowadzę razem z Kasią już od 2009 roku. To spory kawałek czasu, a jak na internet, to cała era :). W tym czasie odkrywałam też inne obszary realizacji siebie. Na moich szkoleniach i w życiu codziennym zmotywowałam wiele wspaniałych kobiet do tego, aby chciały odszukać w sobie swoje talenty i aby codziennie, z uporem i frajdą kreowały własne życie. I chyba to sprawia mi największą satysfakcję. Działanie i pchanie do działania. I osiąganie, zdobywanie nowych szczytów. A ponieważ wszystko płynie - nasz blog także się zmienia. Zatem już nie tylko o ślubach, ale i o innych rzeczach, które są ważne dla nas każdego dnia.