T – JAK TEŚCIOWA. ŚLUBNA WIKIPEDIA wg. WEDDING SISTERS

T – JAK TEŚCIOWA. ŚLUBNA WIKIPEDIA wg. WEDDING SISTERS

REDAKCJA WS: Dzisiaj rozpoczynamy fantastyczny, autorski cykl ŚLUBNA WIKIPEDIA WG WEDDING SISTERS. Chcemy tworzyć ją z Wami, dlatego BARDZOOOO prosimy o Wasze uwagi, maile na office@, komentarze. Wszystkie ciekawe uwagi uwzględnimy i dopiszemy, aby każda definicja była pełna :).

Liczymy, że będzie to nie tylko dobra zabawa, ale też fajna okazja do połączenia wiedzy i znajomości różnych tematów :). Może masz ciekawą, lub zabawną historię związaną z opisywanym hasłem? Może masz coś istotnego do dodania? Jeżeli chcesz, z przyjemnością podpiszemy Twoją część imieniem i nazwiskiem. Jeżeli będziesz chciała pozostać anonimowa – nie ma sprawy :). Ważne, aby nasza wspólna praca przyniosła innym korzyści i uśmiech na twarzy :).

Do każdego hasła obie piszemy nasze skojarzenia, definicje, ciekawe historyjki. A potem czekamy na Wasze – będziemy dopisywać je przy każdym haśle, do którego prześlecie coś fajnego! Możecie też przesyłać propozycje haseł i od razu swoje historie i definicje :)

Hasła będą trochę nie po kolei – co nam wpadnie do głowy (lub co podpowiecie), o tym napiszemy.

Dzisiaj litera T – jak TEŚCIOWA :)

 

KIS: Dowcip o teściowej z trzema, czy dwoma (już nie pamiętam;) zębami i piwem zna każdy, kto planuje lub już posiada teściową. Z reguły bardziej na drugą mamę narzekają panie, bo która mamusia nie dbałaby o swojego synusia, nawet po ślubie. Przecież nikt tak dobrze nie ugotuje i nie upierze jak mama, prawda? :) Ja teściowej niestety nie posiadam, więc nie mogę opisać swoich życiowych doświadczeń…

LOLA: Ja na szczęście trochę wspomnień mam, ale nowych też już niestety nie przybywa i nie przybędzie…

Ale może zacznę bardziej formalnie? Kim jest TEŚCIOWA? Każdy to pewnie wie, ale ja przytoczę słownikową definicję: dawniej to matka żony. Matka męża nazywana była świekrą. Dzisiaj natomiast w użyciu jest już tylko określenie TEŚCIOWA. 

KIS: Wracając do mojego braku teściowej – sprowadza się on do braku doświadczeń: zarówno tych złych, jak i tych dobrych. Bo jak wyobrażam sobie moją teściową?

Że za każdym razem w elegancki sposób wypominałaby mi, że ciągle mam bałagan. Ona oczywiście rozumie, że mam dzieci, ale ona też miała dzieci i nigdy takiego bałaganu w domu nie miała!

Dlaczego nie gotuję? Tylko jej synek gotować musi? No dobrze, ona rozumie, że ja nie umiem, ale żeby w TYM WIEKU i do tego kobieta!!? Do tej pory!!!!? Nie nauczyła się gotować? To jest skandal…

LOLA: A może by Cię chciała nauczyć gotować? Chociaż w takie cuda to słabo wierzę – trzeba być bardzo mądrym człowiekiem, żeby poradzić sobie z rodzinnymi emocjami i wznieść się ponad nie… Mało komu to wychodzi i nie mam na myśli tylko samych teściowych. Co do gotowania, to my dostawaliśmy zawsze przyczepę jedzenia – 10 litrów zupy, 20 litrów kompotu, 4 miski sałatki. Kto ma dużą zamrażarkę, ten szczęśliwy. Ale kto musi zjeść to ciągiem – ten wie, co to znaczy monokultura żywieniowa. A jeżeli taki prowiant wjeżdża co to tydzień? Żegnajcie owoce morza, żegnajcie wypady do knajp, żegnajcie pizzo i sushi. Trzeba przerobić tę masę, która wypełnia lodówkę. No i kiedy nauczyć się gotować?

KIS: Jak gotować nie umiem, to przynajmniej powinien być porządek w domu, skoro nie stoję godzinami w kuchni. A ja tylko gram na tym komputerze, zupełnie nie wiadomo co tam robię. Piszę? Co to pisarką jestem? Jakiego Bloga prowadzę? Co za jakieś bzdury, co to za przykład dla dzieci? Hmmm, no właśnie dzieci… Dobrze byłoby im poświęcić cały czas! Sprzątanie, zakupy, gotowanie, prasowanie – to się robi, gdy dzieci śpią. A w ciągu dnia, po szkole, odrabia się z dziećmi lekcje, buja na huśtawce, bawi i czyta na dobranoc. Że nie będą samodzielne? Co za bzdura! Czy mój syn wygląda na niesamodzielnego? Ah, jak do Ciebie (tak jakby jej synek tu nie mieszkał) przyjeżdżam, to zawsze muszę się denerwować!!

….No właśnie, kto zna ten obraz, ręka w górę, a jeśli jesteś w pracy, to lewa brew do góry! Jednak jak we wszystkich aspektach życia mamy też DRUGĄ STRONĘ MEDALU.

Gdy zachoruję, to teściowa ugotuje i przywiezie mi rosół. Odbierze dzieci, przypilnuje lekcji i ochrzani za nie branie lekarstw. Bo ona musi pamiętać o wszystkim!:)

LOLA: No o ile ma blisko i o ile sama nie pracuje po 10 godzin dziennie :)

KIS: Tak, ale większość mieszka blisko siebie jednak. Gdy padam na twarz, to teściowa oferuje pomoc, bo też miała rodzinę, dzieci, dom i pracę i wie, że są takie chwile, że kobieta ma ochotę się pochlastać, a tu znikąd pomocy! I nagle zupełnie nieoczekiwanie i jeszcze bardziej niezrozumiale, to teściowa wyciąga rękę, zabiera dzieci bez pytania, pakuje je i nie wydzwania co 10 min z głupimi pytaniami.

LOLA: Jak dla mnie to tylko bajkowe marzenia. A tak w ogóle, to nie chciałabym, aby ktoś bez wcześniejszego uzgodnienia ze mną próbował pakować mojego dziecko, lub organizować mi życie. Ani teściowa, ani matka, ani przyjaciółka. U mnie musi być PLAN :)

KIS: Przychodzą też takie momenty że warto zadbać o męża [wow, przypomniało mi się, bo akurat miałam wolne 5 minut! :)] Warto mu to powiedzieć (ale nie tak w biegu, pomiędzy myciem zębów, a myciem pośladków 4letniego zasrańca). Trudno, raz kozie śmierć, dzwonię do teściowej i okazuje się, że nie muszę tłumaczyć kobiecie, że chcę spędzić z mężem  (synuniem jej ukochanym) romantyczny weekend. ONA TO ROZUMIE!!!

A przede wszystkim ona kocha bezgranicznie moje dzieci, nawet jeśli uparcie twierdzi, że wszystkie podobne są do niej lub jej synka (męża mego, oczywiście). A ja kocham ją za to. To jest właśnie ta cienka nić, która nas łączy i która nigdy się nie przerwie. Tak wyobrażam sobie moją teściową!

LOLA: Ile by żartów i kawałów nie przytaczać na temat teściowej, to pamiętać należy o podstawowej rzeczy: gdyby nie ona, to Twoja druga połowa by nie istniała. Gdyby nie jej zaangażowanie, to Twoja druga połowa nie byłaby tak fajna i kochana, jak jest. Więc? Czapki i berety z głów :)

 

SPRAWDŹ WIĘCEJ NA:

slubna-wikipedia-ws-baner


photo credits: kadr z filmu „Sposób na teściową”

Komentarze

  • Krysia

    Co racja, to racja, żartów i kawałów o teściowych jest dużo, ale ludzie zapominają, ile im zawdzięczamy!

  • Zofija

    teściowej czasem strach się bać, ale lepiej żyć dobrze :) trzeba też umieć się porozumieć, a to faktycznie nie łatwe.

  • Marta

    Teściowa… No tak – ta stereotypowa jest nieznośna, wredna, nadopiekuńcza i wiecznie zazdrosna o swojego synusia :) Moja (jeszcze przyszła, ale już jak teściowa) jest na szczęście zupełnie inna :) Nigdy nie miała takiej matczynej więzi z moim narzeczonym, więc nie muszę się czuć zagrożona czy zazdrosna ;) Gotuję też lepiej od niej (poza kilkoma konkretnymi daniami, które sama u niej uwielbiam), a ona sama do niczego się nie wtrąca :) Poza kilkoma wadami, które ma jak każdy, uważam, że trafiłam świetnie i jestem bardzo wdzięczna za taką teściową i takie z nią relacje!

    • Marta, to wspaniałe czytać takie komentarze! :)

      • Marta

        Nawet nie wiesz, jak ja się cieszę, że mogę taki napisać ;)

  • Super pomysł!