PIERŚCIONEK ZARĘCZYNOWY – TRENDY

PIERŚCIONEK ZARĘCZYNOWY – TRENDY

W jakich okolicznościach dostałyście swój pierścionek zaręczynowy? Czy było to totalne zaskoczenie, a może po prostu zaplanowaliście wspólny zakup? Podzielcie się swoimi historiami :)

Czy dzisiaj obowiązują jakiekolwiek reguły i zwyczaje związane z pierścionkiem zaręczynowym? Osobiście znam kilka par, które zaplanowały ślub i stwierdziły, że pierścionek zaręczynowy w całym tym przedsięwzięciu nie jest im do szczęścia potrzebny i świadomie zrezygnowały z niego.

Wiele par wspólnie planuje decyzję o ślubie i potem jakoś tak wychodzi, że wspólnie idą do jubilera :). Pewnie jednak nadal wiele pań marzy o tym, aby zostać zaskoczoną. To nic, że równouprawnienie, to nic że kobiety na traktory i to nic, że często lepiej zarabiają od swoich mężczyzn. Książę musi podjechać na białym koniu, klęknąć i wręczyć drogocenny klejnot.

Czy to wpływ mediów? Bajek o księżniczkach? Babcinych opowieści? Że mężczyzna nieważne, czy urodziwy (podobno wystarczy, że jest trochę piękniejszy od diabła), nieważne, czy czuły, no ale o rodzinę zadbać umieć musi, a ten klejnot ma to potwierdzić :) To chyba takie stroszenie piórek? A może dowód miłości? „Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby”. Gwiazdkę z nieba. Albo chociaż ten diament na pierścionku.

Właśnie: diament? Czy to musi być konkretnie ten kamień? A może szafir? Rubin? Topaz? Tanzanit? Bursztyn (taki polski przecież :))? Czy on musi błyskać wielkim okiem na lewo i prawo? Często tak, wtedy przyjaciółki kiszą się z zazdrości, każda zauważy, bata nie ma. Potem wieczorem, od niechcenia napomykają swoim jeszcze nienarzeczonym: „Wiesz, ta Baśka to od swojego Romka dostała pierścionek zaręczynowy! Przepiękny, cudo. Chociaż skromny ten kamień, taki niewyraźny trochę. U jubilera za rogiem widziałam piękniejszy. 3 od lewej, pierwszy rząd, druga gablotka”.

Szybko, przyznawać mi się tutaj, na co liczycie, albo co się Wam dostało, lub nie :)

A tymczasem przegląd jubilerskiej mody zaręczynowej – poniżej.

Tagged , , , .

Organizacją ślubów żyję od 2006 roku, prowadząc jedną z pierwszych w Polsce agencji ślubnych 2CYTRYNY. Pomogłam ponad dwustu młodym parom w spełnieniu ich marzeń. Szaleństwa ślubne wyprawialiśmy na łące, w parku, w pałacach, nad jeziorem, nad brzegiem morza, w Polsce i za granicą, w przeróżnych zwyczajnych i mniej zwyczajnych okolicznościach. Tego bloga prowadzę razem z Kasią już od 2009 roku. To spory kawałek czasu, a jak na internet, to cała era :). W tym czasie odkrywałam też inne obszary realizacji siebie. Na moich szkoleniach i w życiu codziennym zmotywowałam wiele wspaniałych kobiet do tego, aby chciały odszukać w sobie swoje talenty i aby codziennie, z uporem i frajdą kreowały własne życie. I chyba to sprawia mi największą satysfakcję. Działanie i pchanie do działania. I osiąganie, zdobywanie nowych szczytów. A ponieważ wszystko płynie - nasz blog także się zmienia. Zatem już nie tylko o ślubach, ale i o innych rzeczach, które są ważne dla nas każdego dnia.