PANIE PROFESOR, CZYLI JOLA I KASIA NA UNIWERSYTECIE

PANIE PROFESOR, CZYLI JOLA I KASIA NA UNIWERSYTECIE

To spadło na nas jak grom z jasnego nieba!

Zaproszenie na wykłady! Z Uniwersytetu Wrocławskiego!

  • WOW. Powiedziała Kasia.
  • Seriously? Zapytała Jola.

I w takim oto duchu przez tydzień trwała wymiana korespondencji mailowej aż do finalnego: OK. Dajemy się zaprosić!

Gdybyśmy wiedziały że jesteśmy JEDYNYMI osobami/praktykami którzy zostali zaproszeni i dostali w ogóle zgodę władz Instytutu na wykłady dla studentów, to od razu byśmy się posikały w majtki.

A tak trzeba było przez 7 dni debatować czy warto, co to nam da i kim będzie odbiorca :).

Ponieważ „there is no lunches for free” poprosiłyśmy o zwrot za bilety, ale niestety nie dostałyśmy zgody :). Czyli dajemy wykład, uczymy, przekazujemy naszą wiedzę i nikt nam nie płaci? Nawet za bilety?

No cóż, raz się żyje, zgodziłyśmy się! Za to wyjazd i spotkanie ze studentami okazały się dla nas inwestycją i to dużą!

1962611_10152036686416274_595427468_n

Sama podróż, pierwszy raz w autobusie brytyjskiego pochodzenia udającego Polski Bus (podobnie jak Biedronka udaje polskie sklepy) była ok. W polskim autobusie było nie jak w „polskim” :). Było czysto, bez zapachu (potem zakłócili to już bardzo polscy pasażerowie, puszczjąc bez żenady bąki!), miałam WIFI (wiec oczywiście siedziałam na blogu i fejsie), fotele były wygodne. Niestety utknęliśmy w korku w W-wie, a pan przede mną poszedł spać już w 4 minucie jazdy, rozkładając fotel, co okupiłam siniakami na kolanach… tak, tak… mam długie (i do tego pięknie zgrabne) nogi. Jak gazela ( bez owłosienia, of course).

ws-uniwersytet-wroclaw-05

Przygotowania do wykładów (nocne) okraszone były oczywiście dobrym winem. Jak zwykle u Jolanty! Znam jeszcze tylko jedną osobę, która zwraca tak dużą uwagę na to co pije i jakie wino podaje – a jest to właściciel firmy sprowadzającej wina do Polski. Po takim przygotowaniu poranek był ciężki, ale adrenalina zniwelowała drobna niedyspozycję.

Pierwsze wykłady i całą organizację zaplanowała i zorganizowała Pani Barbara Kiljańska, doktorantka w Instytucie dziennikarstwa, specjalizacja PR.

W tym miejscu pragnę w imieniu swoim i Jolanty BARDZO MOCNO podziękować za pomysł, zaangażowanie, chęci oraz organizację tych wykładów!

ws-uniwersytet-wroclaw-03

Liczę, że studenci dla których pani Barbara tak się postarała, również są jej w takim samym stopniu zobowiązani za spotkanie i rozmowę z praktykami.

Wykład w ramach przedmiotu Organizacja Eventów w grupie studentów zaocznych spotkał się z dużym zainteresowaniem, do tego stopnia iż po wprowadzeniu i kilkunastu minutach wykładu studenci przeszli od razu do ćwiczeń i pytań, naprawdę bardzo konkretnych. Wynagrodzenie, warunki zatrudnienia, warunki pracy, zarobek, zysk. To hasła które omawialiśmy już do końca.

Miałyśmy duży niedosyt, studenci chyba też :).

ws-uniwersytet-wroclaw-04

Drugiego dnia miałyśmy spotkanie i wykład ze studentami ze studiów dziennych. Grupa mniejsza i jeszcze nie pracująca, dlatego zadawali mniej zawodowych pytań :).

Nie ma siły, aby nie przytrafiła się nam jakaś przygoda. Pani Barbara zaprosiła nas po wykładzie do innej sali,  aby pokazać nam aulę w której będziemy mieć zajęcia drugiego dnia. Wchodząc na salę nie było widać całości, aczkolwiek już zapowiadało się, że będzie to ogromna aula (wejście podobne do tych kinowych). Tak więc wiedziona wyobraźnią, gdzie tłumy zasiadają na moich wykładach, krzyknęłam:

„Wow, dziewczyny, to jest niesamowite!!! Nie powiem, to robi wrażenie!! Już widzę, jak cała ta aula siedzi i słucha naszego wykładu!”

W trakcie tych słów zdążyłyśmy wejść do auli i naszym oczom ukazał się profesor, który zasiadał pod tablicą i coś notował. Podniósł głowę i powiedział:

„Jak Panie widzą, prowadzę wykład, aczkolwiek mi nie przeszkadzacie.” (aula była pusta, ani jednego słuchacza)

Znacie mnie, nie wytrzymałam i zaczęłam śmiać się z całej siły :)))!

ws-uniwersytet-wroclaw-02

Czy dostaniemy kolejne zaproszenie na Uniwersytet Wrocławski? Tego nie wiem :). Jednak w tym miejscu pozdrawiam serdecznie profesora z auli, panią doktorantkę Basię, naszych wspaniałych-myślących studentów i bardzo mocno trzymamy za Was kciuki, bo od razu było widać, że jesteście wspaniali!!!

Trzymajcie się!

ws-uniwersytet-wroclaw-08

PS. powrót busem był zdecydowanie lepszy. Nie wiem, czy dlatego, że opadły emocje, czy może dlatego, że tym razem jechałam 1h krócej? A może dlatego, że rozłożyłam się na 2 siedzeniach (niestety potrzebuję trzeciego, aby wygodnie rozciągnąć nogi – pamiętacie te piękne gazele?…dobrze!) i nikt już nie wydalał zapachów! Mogłam sobie pisać i pisać:)