BANKOWOŚĆ ELEKTRONICZNA I MOJE TV

BANKOWOŚĆ ELEKTRONICZNA I MOJE TV

Ostatnio kupiłem telewizor. Dla faceta jest to sprawa równie ważna, jak samochód, czy zegarek. w końcu co dzień grzeje dupsko przed telewizorem i co dzień patrzy na to cacko, które sobie sam zafundował.

Decyzja zakupowa podyktowana była, jak to trafnie ujął mój znajomy, chęcią pocięcia w HD na plejaku, co też samo w sobie nie jest zajęciem do rozwijania intelektu. Jak już sobie ten telewizor ustawiłem, to mimowolnie trochę sobie tej telewizji pooglądałem, a już reklam to normalnie bez liku. Było to dla mnie doświadczenie o niezwykłej wartości edukacyjnej. Okazało się, że wszyscy polscy aktorzy i jeden zagraniczny występują w reklamach banku. Przy okazji dowiedziałem się, dlaczego nie mają czasu grać w dobrych filmach….

Jednak największe wrażenie zrobiło na mnie to, jak zmieniły się banki w naszym pięknym kraju. Otóż aktorzy znani z reklam banków dokonują błyskawicznych operacji za pomocą smartfonów. Niektórzy nawet z dzieckiem na ręku. Jak tak sobie pooglądałem, to przypomniała mi się inna historia, gdy to bankowość elektroniczna zderzała się z tradycyjną, i to na moich oczach.

TRADYCJA W BANKOWOŚCI

Korzystałem przed laty z usług bardzo tradycyjnego banku, który posiadał bardzo tradycyjną klientelę. Przywiązanie do tej tradycji polegało na tym, że pracownicy pobliskiej fabryki biegli w dniu wypłaty do tegoż banku i wypłacali w całości wynagrodzenie przelane im właśnie przez – jak się okazało – postępowego pracodawcę. Ponieważ nie bardzo miałem ochotę stać przez dwie godziny z ekipą z fabryki w kolejce, aby cokolwiek załatwić, postanowiłem zmienić bank na taki z internetem.

Zmiana, mimo iż rewolucyjna, udała się w pełni. Po jakimś czasie postanowiłem zamknąć rachunek w banku tradycyjnym. Uregulowałem wszystkie minusy na koncie, przez internet oczywiście i stawiłem się z samego rana osobiście w banku – jak tradycja to tradycja, aby zamknąć rachunek.

Pani z okienka powiedziała, że w zeszłym tygodniu był na koncie minus i aby zamknąć rachunek muszę uregulować należność.

Nie tracąc animuszu odparłem, że wszystko wyrównałem wczoraj.

Pani też nie w ciemię bita zripostowała, żebym nie opowiadał bzdur, bo wczoraj to była niedziela.

Ja na to, że zrobiłem przelew przez internet.

Pani ucięła krótko: „W naszym banku nie ma internetu”.

MORAŁ

Było to może z dziesięć lat temu i dużo i mało zarazem… :) Fajnie, że są też rzeczy które zmieniają się w dobrą stronę!  Nie mam na myśli kwiatu aktorstwa naszego:)

Komentarze

  • bardzo super

  • Fajny artykuł,ja też cieszę się że bankowość elektroniczna idzie naprzód i teraz naprawdę wiele rzeczy finansowych możemy załatwić przez internet bez wychodzenia z domu i stania w kolejkach :)

  • Kasia-pelasia

    BArdzo też sobie chwalę bankowe przelewy w internetach, nawet przez komórkę umiem! Ale że z dzieckiem na ręku? Ale że w biegu? hellou! Takie rzeczy to tylko wreklamach. Człowiek się zastanowić musi, czasem połączenie z netem urwie, czasem to dziecko odciągnie (one nie są takie miłe jak w reklamach :)).
    Ale muszę powiedzieć, że ja znam ludzi, młodych (poniżej 30), którzy też po wypłacie zapitalają do ściany płaczu, wyciągają calutką kasę i chowają w materac. Seriously. Szok!