RISK, SHOPTROTTER, GLOV, CUKERIADA – czyli KLARA, BOGUSIA, MONIKA I OLA

RISK, SHOPTROTTER, GLOV, CUKERIADA – czyli KLARA, BOGUSIA, MONIKA I OLA

Naprawę bardzo się ucieszyłam z zaproszenia na Galę wręczenia nagród Kreatywni w biznesie 2014r. nadawanym przez BRIEF.

To nie lada gratka, aby w jednym miejscu spotkać niebywale kreatywnych, zdeterminowanych i co najważniejsze odnoszących sukces biznesowy młodych ludzi!

Było bardzo pozytywnie. Naprawdę czuło się, że każdy tutaj cieszy się z sukcesu innych! Ta pozytywna energia udzieliła nie tylko mnie. Właściciel firmy KOSZULKOWO Michał Górecki, odbierając nagrodę zrobił sobie selfie z całą widownią, co zostało nagrodzone gromkimi brawami!:))

koszulkowo.brief

Entuzjazm, radość i duma. Myślę, że to najlepszy opis tego, co czułam – i chyba nie ja jedna.

Nie zabrakło wzruszających momentów. Firma, która zajęła drugie miejsce, MIGAM.pl,otrzymała nagrodę z rąk Doroty Staniewskiej, dziewczyny, która od urodzenia nie słyszy i nie mówi, która przy pomocy kredytu z programu IDEA Bank, otworzyła swoją piekarnię. Przemowy, migające flesze oraz oklaski były szalenie wzruszające i fantastycznie pozytywne! Gratuluję zarówno Dorocie, jak i firmie Migam.pl. Dorota dostała też specjalne wyróżnienie od Briefu,więcej na ten temat znajdziecie TU.

brief.201400016brief

Nie będę ukrywać, że mnie najbardziej interesowały kobiety (bez zbędnych skojarzeń:)). Chciałam przedstawić Wam wszystkie dziewczyny, które dostały nagrody!

Wśród nominowanych było bardzo wielu mężczyzn, jednak ku naszej radości nie zabrakło kobiet. Według mnie dużym nietaktem był brak obecności niektórych Pań. Zrozumiałe jest, że każdy może mieć plany i w razie nieprzewidzianej sytuacji można delegować kogoś w zastępstwie (kilka firm tak właśnie zrobiło). Brak obecności świadczy wg mnie o tym, że ta osoba ma głęboko w d..e nominację i prestiż wynikający z nagrody, co tylko pokazuj,e że nie warta była tejże właśnie nominacji – to uwaga do kapituły Briefu :).

Z tymi, do których udało mi się dotrzeć i które co najważniejsze przyszły osobiście odebrać nagrodę, nawet jeśli miały przejechać cały kraj, zrobiłam wywiady. Taką osobą jest Bogusia Sobiczewska z Shoptrotter, która na co dzień mieszka we Wrocławiu (pozdrawiamy cały Dolny Śląsk!!)

brief.201409007brief

Gdy Bogusia weszła na scenę, wcale nie było widać, że jest zdenerwowana. Piękna i elegancka pewnym krokiem kroczyła po scenie. Dopiero potem w wywiadzie przyznała się, że trema ją zjadła i nie wiedziała co powiedzieć w podziękowaniach.

KIS: Powiedz mi, co oznaczały słowa: „Ta nagroda pokazuje, że nawet kura domowa może coś osiągnąć, założyć firmę i stworzyć coś kreatywnego“? Skąd taka przemowa?

BOGUSIA: No właśnie, bo potrafią osiągać, bo życie zmusza je do tego! Jednak przez długi czas po urodzeniu dzieci – a mam ich trójkę – byłam przekonana, że moja kariera jest już pogrzebana i że nie mam co marzyć o powrocie do pracy. Próbowałam różnych rzeczy i chciałam wrócić do biznesu, nawet skończyłam dodatkowe studia, żeby się przekwalifikować, bo nie chciałam wracać do marketingu, którym się wcześniej zajmowałam. Ale okazało się, że bariera tej luki w mojej karierze, plus wiek oraz brak doświadczenia w nowej branży zablokowały mi dostęp do rynku pracy w dziedzinie, która mnie interesowała. Miałam poczucie, że jestem bardzo daleko od „kreatywności” ;-)

KIS: Jesteś z Warszawy?

BOGUSIA: Nie, jestem z Wrocławia.

I kiedy tak siedziałam w domu kolejny rok i patrzyłam jak moje dzieci rosną i coraz mniej mnie potrzebują, mój mąż stwierdził, że powinnam założyć firmę i zostać własnym szefem. Łatwo powiedzieć ;-)! Tylko najtrudniej było wymyślić sensowną dziedzinę, zwłaszcza, że przy tak długiej przerwie w aktywności zawodowej ogarnęło mnie poczucie niemocy i beznadziei.

A pomysł przyszedł sam w najmniej oczekiwanym momencie! Sporo podróżowałam z mężem po świecie i doszłam do wniosku, że kiedy chcę pochodzić po sklepach w obcym mieście to nie mogę znaleźć sensownego narzędzia, które pomogłoby mi się tam zorientować i nie tracić czasu, bo zdarzało się, że na zakupy miałam tylko 3-4 godziny. Oczywiście „koniec języka za przewodnika” i to jakoś działało w krajach anglojęzycznych, ale przecież nie wszędzie po angielsku można się dogadać!

Wertowałam broszury, magazyny w hotelach, gdzie zawsze są jakieś informacje o sklepach, ale doszłam do wniosku, że to nie to. Nie interesowały mnie główne zakupowe ulice ani międzynarodowe marki. Szukałam lokalnych smaczków, chciałam oglądać coś, co jest charakterystyczne dla tego konkretnego miejsca, czasami ukryte kilka ulic od głównych szlaków turystycznych i znane tylko jego mieszkańcom.

brief.201410006brief

KIS: No dobrze, to jest pomysł! A jak wdrożenie tego pomysłu? Zatrudniłaś kogoś?

BOGUSIA: Stres był duży, bo ani ja, ani nikt z moich bliskich nie ma doświadczenia w IT. Kompletnie się na tym nie znałam, z matematyki miałam 3 [śmiech]. I oczywiście pojawiła się od razu wątpliwość: „O matko! jak ja to zrobię?”. Ale potem uświadomiłam sobie, że przecież są ludzie, którzy umieją takie cuda tworzyć. I można ich wynająć.

Na szczęście już wiedziałam czego chcę, musiałam to przełożyć  na projekt dla programisty, który tworzył silnik strony. I nie muszę Ci mówić, że było to skok na główkę!

Dodatkowo nie miałam żadnego doświadczenia w prowadzeniu biznesu – wcześniej zawsze pracowałam dla kogoś. Uczyłam się oczywiście na własnych błędach, dostałam niezłą szkołę, wydałam na ten projekt wszystkie oszczędności i nauczyłam się gospodarowania w trochę większej skali niż ta rodzinna ;-). Strona ShopTrotter.com wystartowała jesienią 2012 r. i po 1,5 roku widać już, że trafiłam w 10-tkę. Jest mnóstwo kobiet, które podobnie jak ja wcześniej potrzebują narzędzia, by zaplanować zakupy w nieznanym miejscu, niezależnie od możliwości finansowych czy gustu. Pomagamy odnaleźć sklepy w 85 miastach na całym świecie, w zasadzie we wszystkich ważnych metropoliach. Gdziekolwiek pojedziesz na wakacje, w odwiedziny czy do pracy, tak ShopTrotter łatwo poprowadzi Cię od sklepy do sklepu.

KIS: Fantastycznie! A może specjalnie dla naszych czytelniczek stworzyłabyś taki program objazdu po salonach z modą ślubną, tych wartych obejrzenia?

BOGUSIA: Mamy w bazie sklepy z sukniami ślubnymi! To jest dobry pomysł, żeby je dodatkowo „otagować” – dzięki temu będzie je łatwo wyszukać. Wiem, jak to ważne, bo sama przecież wychodziłam za mąż :) Chciałabym też zaplanować „ślubną trasę marzeń” – taki wasz redakcyjny wybór butików dla przyszłych panien młodych!

KIS: Bardzo Ci dziękuję i jeszcze raz Gratuluję!

BOGUSIA: dziękuje!

brief.201411005brief

Kolejna wspaniała dziewczyna to Ola Orchowska, która stworzyła grę dla dzieci. Jednak to nie jest zwykła gra. Ola postanowiła poprzez zabawę nauczyć dzieci chore na cukrzyce I stopnia, jak żyć z chorobą. Jest to jedyna niekomercyjna gra dla diabetyków.

KIS: Olu, powiedz co skłoniło Cię do  zrobienia biznesu na własną rękę w tak młodym wieku oraz  skąd ten temat?

OLA: Może zacznę od drugiego pytania. Mój brat jest cukrzykiem, mój tata robi okołocukrzycowy produkt, prowadzi swój biznes, więc była to bardzo naturalna konsekwencja tego co dzieje się w naszym domu.
Wszystko zaczęło się ardzo banalnie i niemedialnie, czyli jako praca magisterska:) Nie miałam na Cukeriadę konkretnego pomysłu biznesowego, bo sama skończyłam wzornictwo przemysłowe. Jednak razem z Krystianem Kuleszą, który od początku był na różne sposoby zaangażowany w projekt, uznaliśmy że to byłaby strata, gdyż wyszliśmy od realnego problemu. Udało mi się współpracować ze szpitalem, zajmującym się cukrzycą u dzieci, miałam już wtedy mocne podstawy merytoryczne i siłą rozpędu kontynuowaliśmy te działania.
Potem dołączyła do nas grupa, w sumie powstał zespół 5 os. Razem zaczęliśmy już myśleć biznesowo, przekuwać pomysł w start-up i doprowadzać do jego powstania.

brief.201404012brief

KIS:Czy działacie jedynie w kierunku edukacyjnym?

OLA: zanim zaczęłam robić grę, to wiedziałam że będę robić „COŚ“ w cukrzycy, mój tata robi zestaw do kontroli diety i to była bardzo naturalna kontynuacja. Członek rodziny chory na cukrzycę typu 1-go, zmienia sposób życia i odżywiania całej rodziny – oczywiście, jeśli rodzina je posiłki wspólnie – dlatego w jakimś sensie cukrzyca zmieniła nastawienie nas wszystkich.
Mój brat gdy zachorował był zupełnie zdrowym dzieckiem. Do szpitala trafił absolutnie przez przypadek, gdy niechcący zbadał sobie poziom cukru we krwi na glukometrze naszej babci. Okazało się że jego wynik  250, kwalifikuje go do natychmiastowego pobytu w szpitalu [przyp.red. człowiek zdrowy posiada poziom cukru we krwi ok 80-100jednostek].
I tak nagle trafił do szpitala. Powiedziano mu, że koniec z czekolada, z innymi produktami, zastrzyki codziennie, 11 razy na dobę kłucie i sprawdzanie poziomu cukru. I to był problem.
Dlatego tym bardziej jako grupa Cukeriada koncentrujemy się na części edukacyjnej. Mamy nadzieję, że dzieci, które staną przed taką diagnozą będą mogły poprzez zabawę, naszą grę, nauczyć się jak akceptować cukrzycę.

KIS: Edukacja poprzez zabawę?

OLA: Tak! Zdecydowanie tak!

brief.201405011brief

Okazało się, że nie tylko Bogusia poszukiwała swojego miejsca i pomysłu na siebie.  Trzecią nagrodzoną kobieta z którą udało mi się porozmawiać była Monika Żochowska, współzałożycielka firmy Phenicoptere, i współtwórczyni marki Glov. Wspólniczką jest Ewa Dudzic, ale dziewczyny były tak oblegane, że dostałam się jedynie do Moniki.

KIS: Jak to możliwe, że młoda, wykształcona dziewczyna nie mogła znaleźć pracy?

MONIKA: To jest dramat. Skończyłam studia, myślałam wtedy że jestem najlepsza na świecie :) bo studiowałam w USA, potem studiowałam w Hiszpanii, pokończyłam też staże za granicą i miałam  takiego „powera“, że cały świat jest przede mną otwarty, że wszystko mogę, że każdy mnie weźmie do pracy i będę zarabia dobre pieniądze.
Aplikowałam do wszystkich firm kosmetycznych, wyszukiwałam konkretne osoby do których wysyłałam swoje CV, nawet gdy nie szukali w tamtym czasie nikogo do pracy. Były to wszystkie, absolutnie wszystkie czołowe firmy kosmetyczne obecne na rynku polskim. Nikt mnie nie chciał.

KIS: A odpisywali Ci chociaż?

brief.201407009brief

MONIKA: odpisywali, tak. Dostawałam się nawet na rekrutacje i dostawałam się do kolejnych etapów, aż do Assesment Centre, gdzie wychodziło, że jestem „too bossy“ [tłum. zbyt apodyktyczna].

KIS: [śmiech]

MONIKA: ja wychodziłam z tych assesment center prze-szczęśliwa, że tak dobrze mi poszło i że wszyscy się mnie słuchali i że genialnie wypadłam i że każdy akceptował wszystko to co mówiłam. Po prostu fenomenalnie! A później dostałam maila że mnie nie zatrudnią bo jestem „too bossy“.
Wtedy podjęłam decyzję, że skoro nie mogę dostać pracy w Polsce, to poszukam za granicą. Faktycznie więcej zainteresowania moją kandydaturą było z zagranicy. Dostałam się tam do pracy w firmie organizującej aukcje nieoszlifowanych diamentów w dziale Marketingu w Antwerpii.

KIS: Co się zatem działo po Antwerpii?

MONIKA: Już w trakcie Antwerpii zaczął się projekt Phenicoptere. Dużo spraw załatwiałam z Ewą przez Skype, lub na telefon. Koordynowałyśmy prace pomiędzy Antwerpia, Warszawą, Krakowem (Ewa wtedy mieszkała w Krakowie) i KoreaąPoludniową.  Jeżeli była taka potrzeba, to leciałam do Warszawy na jeden dzień. Kiedy sprawy nabrały tempa, postanowiłam zrezygnować z dobrze płatnej pracy i zająć się w 100% pomysłem rękawiczki do demakijażu. Pomysł na biznes poznałam w Tasmanii, w klinice chirurgii plastycznej, miałam tam staż i lekarz u którego odbywałam staż zafascynował mnie tą ideologią . Okazało się, że charakterystyka mikro-technologii pozwala zaadoptować ja również do celów kosmetycznych i demakijażu tylko za pomocą wody.
Sama nie cierpię demakijażu, wiec był to dobry kierunek żeby pomóc nawet samej sobie :).

KIS: Jak się poznałyście Ewą?

MONIKA: My razem studiowałyśmy na tym samym kierunku, wydział zarządzania i marketingu na Uniwersytecie Warszawskim.  Ewa jest dużo lepiej zorganizowana, jest takim typowym Executive, ale ma czasami lenia za skórą ;).

KIS: Jak to? Przecież to Ty jesteś „too bossy“? [śmiech]

brief.201408008brief

MONIKA: Zgodnie z ostatnią kampania w USA powtórzę „I’m not bossy, I’m the boss”. Moją domeną jest kreatywność i business development. Ktoś musi pełnić role policjanta w firmie :). Ewa często zastanawia się, co to za cuda, które wymyśliłam. Ja bardzo wierzę w to, co wymyślam i dlatego pewnie się udaje i sprawdza! Bo tak naprawdę wszystko to, co robimy, to jak wyglądają nasze kampanie, produkty, to wypływa z naszych osobowości. To jesteśmy MY.
Zadzwoniłam wtedy do Ewy, że jest ciekawy program inwestycyjny. Próbowałam wcześniej wejść z tym produktem na rynek z dotacją unijną z rynku podlaskiego, ale odrzucili mój wniosek, bo w rubryce nr mieszkania nie wpisałam niczego. A ja mieszkam w domu jednorodzinnym i mnie nr mieszkania nie dotyczy. Wyobrażasz sobie? Z takiego powodu odrzucić dotację?
Jednak nadal wierzyłam w ten pomysł i cały ten biznes i był projekt z „ AIP Seed CAPITAL“ opiewający na 100 tyś zł, na 15% udziałów. Tylko że wtedy już wydawało mi się to tak duże, że trochę bałam się że sama tego nie pociągnę. I wtedy zaczęłam szukać mocnego partnera. I tak trafiłam do Ewy:) Ewę znam, ufam jej i bardzo dobrze się znamy, Ewa ma też duże doświadczenie w biznesie. Dlatego pomyślałam, że to razem pociągniemy ten projekt.
Ewa jest Executive, ja jestem bardziej Creative i Business Develompent:) Mamy to szczęście, że super się uzupełniamy. Razem się napędzamy.
Biznes nam się tak rozwinął że teraz szukamy inwestora na rozwój biznesu na masowa skalę:) Prowadzimy już mocno zaawansowane rozmowy z inwestorami. Więc fajnie się wszystko zazębia.

KIS: To fantastyczna wiadomość! My trzymamy za Was bardzo mocno kciuki!!

MONIKA:  Dziękuję. Bierzemy też udział w dwóch projektach z unii europejskiej, „Paszport do exportu“ i „Promocja branży kosmetycznej zagranicą“.

KIS: Czy nasze czytelniczki mogą Wasz produkt dostać na rynku? Czy też kierujecie produkt do branży kosmetycznej?

MONIKA: Produkt jest już dostępny dla klientów indywidualnych. Na naszej stronie znajdziecie wszystkie informacje i sklep online. GLOV.ME

KIS: Bardzo Ci dziękuje za poświęcony czas. Gratulacje dla WAS obu:)

MONIKA: Dziękuję.

brief.201413003brief

Czekałam z dużym napięciem na tzw. koktajl, aby móc porozmawiać z dziewczynami, które otrzymały nominacje od magazynu BRIEF. Kolejną osobą do której udało mi się dostać była Klara Kowtun z Risk Made in Warsaw.

Antonina Samecka i Klara Kowtun znalazły się w rankingu 50 najbardziej kreatywnych w biznesie organizowanym przez magazyn Brief.  Jest to niezwykle prestiżowe wyróżnienie, bo należy się ludziom, którzy nie tylko są kreatywni, ale też osiągnęli dzięki temu sukces.

RISK made in warsaw to marka odzieżowa rodem z warszawskiej Saskiej Kępy stworzona przez dwie projektantki-amatorki. Idee-fixe twórczyń RISK made in warsaw jest szycie eleganckich ubrań z szarego dresu nawiązującego do klasycznej dresowej bluzy z kapturem. To ich znak rozpoznawczy.

Przy okazji tej gali okazało się, że dziewczyny używają na codzień swoich drugich imion Klara i Antonina, zaś ich pierwsze imiona to Anna i Maria:)

Gdy się przedstawiłam i pogratulowałam wyróżnienia, okazało się, że rozmawiam z niezwykle energetyczną i pozytywnie zakręconą dziewczyną! Od razu przyszło mi do głowy, że sukces nie jest przypadkowy. Od pierwszej sekundy polubiłam Klarę, która – gdy dowiedziała się, że nasze czytelniczki to dziewczyny szykujące się do ślubu – od razu przeszła do tematu projektowania sukien ślubnych.

brief.201414002brief

KLARA: Zdarzało się, że dziewczyny na ślub cywilny zamawiały nasze dresowe sukienki. Na pierwszy rzut oka to odważny pomysł, ale ich świetlisty szary kolor i dobry krój sprawiają, że wygląda się naprawdę zjawiskowo. Wymyśliłyśmy też frak dla pana młodego, który na co dzień jest dyrygentem. Oczywiście z dresu. Ten model tak się spodobał, że po zmianach wszedł na stałe do produkcji.

Ostatnia nasza sukienka była szyta na specjalne zamówienie – tym razem szary dres połączyłyśmy z białym, a na plecach wycięłyśmy serce. Teraz jesteśmy w trakcie ubierania panny młodej, pana młodego, świadków oraz córeczki młodej pary. To wyjątkowa sprawa nie tylko dlatego, że na ślubie ubranych w nasze dresowe rzeczy będzie na raz tak wiele osób, ale też – to po raz pierwszy ślub kościelny!

KIS: Czy macie zdjęcie tej sukni z sercem?

KLARA: Tak, jej zdjęcia zrobiły na naszym facebooku taką furorę, że za zgodą Panny Młodej, dla której była zaprojektowana, weszła do sprzedaży. Dostajemy mnóstwo świetnych zdjęć ślubnych od naszych klientek!

KIS: Akurat teraz jest ten moment, kiedy dziewczyny wybierają suknie na swój ślub.

KLARA: Będzie nam bardzo miło, jak do nas wpadniecie tym bardziej, że lada dzień będziemy mieć już nowy butik (bardzo blisko starego :). Mamy dużo niestandardowych pomysłów i możemy wspólnie coś ciekawego zaprojektować!

KIS: Jeszcze raz gratuluję i na pewno przyjadę do Was zrobić zdjęcia ślubnych stylizacji!

KLARA: Zapraszamy!:)

brief.201416000brief

Żałuję, że nie udało mi się załapać kolejnych 3 dziewczyn. Przedstawiam Wam profile ich firm, opisy ściągnęłam z Briefu:)

Zuzanna Stańska założycielka, Moiseum

DailyArt stworzona przez Moiseum to aplikacja wplatającą w codzienną gonitwę szczyptę sztuki wysokiej pod postacią klasyki światowego malarstwa. Jest dostępna na telefonach z Androidem, iOS i Windows Phone. Oprócz tego firma zajmuje się wprowadzaniem najnowszych technologii do muzealnictwa. Stańska jest jedną ze współorganizatorek spotkań z cyklu Metamuzeum. Inne projekty Moiseum to aplikacja-przewodnik po Warszawie, lista najciekawszych miejsc w stolicy Polski związanych z historią PRL czy aplikacja HistoryDaily na Windows Phone, która jest wirtualną „kartą z kalendarza”. Ponadto Zuzanna Stańska aktywnie działa na rzecz cyfryzacji polskich muzeów i szerzej, rodzimej kultury.

 brief.201403013brief

Areta Szpura, Karolina Słota – założycielki, Local Heroes

Firma Local Heroes jest jedną z wielu polskich marek oferujących modę uliczną. Co jednak ją wyróżnia? Swój światowy sukces zawdzięczają przede wszystkim Justinowi Bieberowi – gwiazdor pokazał się w T-shircie projektu Local Heroes. Ubrania polskiej marki, m.in. koszulki z napisem „Doing Real Stuff Sucks” są flagowym hasłem marki, przypadły do gustu również takim celebrytom, jak Rihanna, Ellie Goulding, Selena Gomez, Marina Łuczenko, czy Alan Andersz. Wzmianki o marce pojawiły się w takich magazynach jak „K-MAG”, czy „Glamour”, a od niedawna koszulki Local Heroes dostępne są również na stronie Asos.com – w największym odzieżowym sklepie internetowym na świecie.

brief.201406010brief

Katarzyna Barc – założycielka, Oddamodpady.pl

Twórczyni platformy pozwalającej wymieniać się informacjami na temat odpadów. Łączy ludzi, którzy chcą pozbyć się śmieci, z tymi, którzy chcą je recyklingować, lub wykorzystać w działalności artystycznej.

brief.201412004brief