ŚLUB EWY I IANA

ŚLUB EWY I IANA

Już po pierwszym spotkaniu wiedziałam, że będzie to prawdziwe wyzwanie: wesele międzynarodowe, na ok. 200 osób, połowa to goście anglojęzyczni. Wyzwanie to okazało się jeszcze większe niż myśleliśmy – w trakcie sobotnich przygotowań nad naszymi głowami przeszły nawałnice i burze, które w mgnieniu oka zniweczyły wszystkie przygotowania. Mieliśmy tylko 2,5 godziny na odtworzenie wszystkiego co przygotowaliśmy przez dwa dni.

W namiocie bankietowym na każdym ze stołów umieszczone zostały karteczki z nazwami stołów z różnych najpiękniejszych miejsc w Polsce, wraz z ich zdjęciami, m.in. z Morskiego Oka, Puszczy Białowieskiej czy Czarnej Hańczy. Oczywiście nie obyło się bez tradycji angielskich. Druhny i drużbowie ubrani w jednakowe kreacje, różniące się w przypadku druhen jedynie kolorem sukien. Była „flower girl”, która razem z 2-letnim siostrzeńcem Panny Młodej przeszła środkiem na ceremonii zaślubin, chwilę przed tym, jak Panna Młoda ze swoim tatą ruszyła ku „ołtarzowi”. Tuż po ceremonii, na dziedzińcu Pałacu odbył się bankiet z szampanem i mini kanapeczkami, który umilał, zresztą jak i uroczystość zaślubin, kwartet smyczkowy. Zapowiedzią plenerowego wesela pod namiotem był wystrzał z armaty na dziedzińcu Pałacu.

Ewa i Ian Ewa i Ian 2

Dj, który notabene ukończył filologię angielską, znakomicie poprowadził imprezę w dwóch językach, tak, aby każdy z gości czuł się komfortowo. Jednocześnie był tłumaczem przemów, które zostały wygłoszone przez ojców Państwa Młodych, Świadka i przemowy Pana Młodego.

Ewa i Ian 3

Państwo Młodzi, jak i goście byli zachwyceni, a całość określili mianem „bajkowy ślub i wesele, którego nigdy nie zapomną”. Najlepszą nagrodą za nasz wysiłek były oficjalne podziękowania Państwa Młodych w trakcie przemów i ich słowa po weselu: „Może kiedyś wrócimy w to samo miejsce by odnowić przysięgę, kto wie? Może wtedy pogoda będzie sprzyjać. Wszyscy nasi przyjaciele szalenie zachłysnęli się Polską i nie mogą się doczekać by wrócić. Wielu z nich powiedziało nam w sekrecie, że był to najwspanialszy ślub na jakim byli. Naprawdę uważamy nasze wesele za olbrzymi sukces, zarówno my, jak i goście wspaniale się bawili”

Miejsce ślubu i wesela – Zespół Pałacowy w Galinach
Fotograf:ANNA I MARCIN ŁĄBĘDZCY / B&W PHOTOGRAPHY

Organizacja ślubu i wesela:

AGENCJA ŚLUBNA PRACOWNIA

Wszystkie publikacje prawdziwych ślubów możesz obejrzeć TUTAJ


Tagged , , , , , , , , , , .

Tiffany! Cartier! Black star! Forst! Gorham! Mów mi o nich wszystko! Mów o nich stale! Gdy dziewczę czasami ma z prawem kłopoty, to nie ma jak diamentów blask! Gdy szef twój do ciebie chce ruszyć w zaloty, niech klejnotem błyśnie, a jak nie, to traci czas! Graj z nim tak gdy hossa trwa, bo gdy przyjdzie bessa, raz dwa, ten bydlak skruszony powróci do żony. Nie ma jak diamentów blask! Słyszałam o związkach, co są platoniczne, lecz lepszy jest diamentów blask! Romanse są trwalsze i bardziej praktycznie, gdy hojny pan milutkiej swej brylancik da! Płynie czas i niszczy nas, a w kościach już łamie ciut, ciut... Na wiek starszej pani najlepszy jest Tiffany! Diamenty!... Diamenty!... Nie imitacje lecz diament! My kochamy ich blask.
  • „każdym ze stołów umieszczone zostały karteczki z nazwami stołów z różnych najpiękniejszych miejsc w Polsce, wraz z ich zdjęciami, m.in. z Morskiego Oka, Puszczy Białowieskiej czy Czarnej Hańczy” – bardzo mi się ten pomysł podoba. Bardzo. Jest gdzies może więcej zdjęć z tej uroczystości? Pozdrawiam